Ariel Jakubowski (obrońca Ruchu)
- Można powiedzieć, że sami sobie tę decydującą bramkę strzeliliśmy. Odra wyszła na minimalne prowadzenie, ale to ją zadowalało, więc broniła wyniku. My z kolei graliśmy piłką, mieliśmy kilka okazji do strzelenia gola, ale przez większość czasu tylko waliliśmy głową w mur. (may)
Marcin Zając (napastnik Ruchu):
- Chciałem pomóc drużynie oraz być może strzelić bramkę, ale dostałem na to troszeczkę za mało czasu. Odra cofnęła się głęboko, a po stracie jednego zawodnika grała gęsto z tyłu. Trudno było dojść do jakiejś sytuacji, a w moim przypadku to było raczej niemożliwe, bo grałem zaledwie 5 czy 7 minut. (neo)
Ireneusz Adamski (obrońca Ruchu):
- Wiadomo, że nie będziemy wygrywać każdego meczu 3:0. Oczywistym jest jednak, że chcieliśmy wygrać. Zostawiliśmy na boisku kawał serducha. Grało się ciężko, ale mieliśmy sytuacje ku temu, żeby zdobyć bramkę. Wielka szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy, bo przebieg meczu mógł być zupełnie inny. Sami sprokurowaliśmy tę bramkę. (may)
Maciej Sadlok (obrońca Ruchu):
- Przy bramce poszła piłka do Krzyśka Pilarza, nie zrozumieliśmy się w obronie i Odra nas rozklepała. Staraliśmy się później odrobić straty, ale nie udało się tego dokonać. W niektórych sytuacjach nie wytrzymywaliśmy ciśnienia i uparcie graliśmy środkiem, zamiast atakować bokami. (may)
Maciej Małkowski (napastnik Odry:
- Akurat przedwczoraj miałem urodziny więc zrobiłem sobie prezent. Chyba mam patent na Ruch, bo podobną bramkę strzeliłem im w sparingu. Ale ta była chyba ładniejsza. Niektórzy mówili, że gramy o głowę trenera, ale my zawsze gramy o trzy punkty. Przespaliśmy początek rundy, ale teraz straty odrabiamy i walczymy o utrzymanie. (may)
Marcin Malinowski (pomocnik Odry):
- Nie rozegraliśmy jakiegoś super meczu. Za wszelką cenę chcieliśmy zdobyć tutaj trzy punkty i udało się. Nasza gra nie była przepiękna czy finezyjna. Można powiedzieć, że to "Niebiescy" mieli lepiej poukładaną grę i więcej sytuacji, ale przegrali. Taki jest sport. Nie zawsze wygrywa ten, kto gra ładniej.
Uratowaliśmy sobie skórę, a nie trenerowi. Wszyscy jedziemy na tym wózku. Wiadomo w jakiej jesteśmy sytuacji i jakie zajmujemy miejsce w tabeli. Punkty były nam potrzebne i dlatego bardzo się cieszymy z ich zdobycia. (neo)
Dariusz Dudek (obrońca Odry)
- Z pierwszą żółtą kartką, którą otrzymałem się zgodzę. Przy drugiej faul był przypadkowy, bo w zasadzie niechcący wpadłem na rywala. Kartki za to bym nie dał, ale sędzia postanowił inaczej... Ale to jest nieistotne, najważniejsze, że wygraliśmy i zbieramy potrzebne punkty. Nikt nie oczekiwał od nas ładnej gry. Wiedzieliśmy, że zwycięstwo trzeba będzie wyszarpać. (may)
Jan Woś (pomocnik Odry):
- W ostatnim ligowym spotkaniu nie graliśmy najgorzej, z Ruchem dołożyliśmy wolę walki i zaangażowanie. To wystarczyło by zgarnąć trzy punkty. Z "Niebieskimi" zawsze gra się ciężko, obojętnie czy w składzie są "hanysy" czy "gorole" - zawsze grają dla Ruchu. Znam to z własnych doświadczeń, bo na Cichej spędziłem kilka lat kariery.
Wszyscy w Wodzisławiu cieszymy się z tej wygranej. Mimo, że znajdujemy się w trudnej sytuacji, to trenerzy i działacze dołożyli wszelkich starań, by nas zmotywować. Wiadomo, że nie gramy jak czołówka ligi, ale naszym celem jest utrzymanie się w ekstraklasie. (may)
źródło: Niebiescy.pl