Mistrz pokonany! Jerzy Wyrobek musiał uznać wyższość swojego "ucznia" Marka Wleciałowskiego i jego podopiecznych. Ruch Chorzów pokonał w wyjazdowym meczu drużynę wicelidera KSZO Ostrowiec Świętokrzyski aż 4-1. Kapitalne spotkanie rozegrał Grazvydas Mikulenas, popisując się hattrickiem.Tym samym piłkarze podtrzymali dobrą passę zwycięstw na drugoligowym froncie.
Lepszego początku meczu "Niebiescy" nie mogli sobie wprost wymarzyć, bowiem już pierwsza akcja przyniosła im gola. Cała sytuacja została zainicjowana przez Wojciecha Grzyba, który minął Cezarego Stefańczyka, podał do Mariusza Śrutwy, strzał tego ostatniego zdołał obronić Paweł Kapsa, jednak przy dobitce Mikulenasa był już bezradny.
Zaskoczeni takim obrotem sprawy gospodarze próbowali doprowadzić do wyrównania, jednak akcje takie jak w 15 minucie należały do rzadkości, gdzie tylko dzięki przytomnemu wybiciu futbolówki przez Grzegorza Barana Ruch nie stracił gola. Szczęścia zabrakło również Mariuszowi Wysockiemu, którego główka po dośrodkowaniu Jacka Berensztajna mija lewy słupek Najlepszą w tej części gry sytuacje miał "kat" chorzowian z pierwszego meczu w tym sezonie, Łukasz Wesecki. Piłka jak po sznurku wędrowała od Rogalskiego, który zagrał do Berensztajna na lewą stronę, ten z pierwszej piłki wrzucił na 10 metr Weseckiemu, jednak jego uderzenie przeleciało nad poprzeczką bramki Jarosława Paśnika.
Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuację się mszczą i tym razem nie było inaczej. Uwieńczeniem wzorowo przeprowadzonej kontry w 40 minucie był gol na 2-0. Lewą stroną od połowy boiska pognał Piotr Ćwielong, głębokiego podania nie zdołał przeciąć Stefańczyk i wbiegającego w okolice pola karnego Mikulenasowi udało się postać piłkę wysokim lobem nad bramkarzem. Po stracie drugiego gola, na stadionie miało dosyć niespotykane wydarzenie, bowiem kibice KSZO zaczęli ironicznie skandować "jeszcze jeden". I faktycznie, 120 sekund pózniej gol padł, tylko nie dla Ruchu, lecz dla drużyny gospodarzy. W 41 minucie mogło być już po meczu, strzał z najbliższej odległości Mikulenasa obronił Kapsa, szybko wznowił grę i kontaktowego gola zdobył wprowadzony do gry Wesecki. Kiedy kibice byli już myślami w przerwie, ich ulubieńców pogrążył duet Mikulenas – Grzyb. W roli głownej oprócz strzelca bramki po raz kolejny wystąpił... Stefańczyk. Nie udało mu się wślizgiem wybić piłki, prowadzonej przez rozpędzonego Mikulenasa, ten minął Kapsę podał w stronę Śrutwy i Grzyba, kapitan "Niebieskich" przepuscił piłkę i temu drugiemu nie pozostało nic innego jak skierować ją do pustej bramki. Pierwszego gola w niebieskich barwach "Grzybek" zadedykował kibicom.
Po zmianie stron, zgodnie z przewidywaniami Ruch oddał inicjatywę. Zespół KSZO pomimo takiego obrotu sytuacji stać było tylko na strzały z dystansu. Probował Sojka, Berensztajn jednak albo Paśnik był szybszy, albo gospodarzom brakowało precyzji. Tak było w 79 minucie, kiedy po dużym zamieszaniu w polu karnym, do pustej bramki nie trafił Sojka. Bardzo dobrą okazje na zmienienie rezultatu miał Śrutwa. Otrzymał on podanie od wprowadzonego na początku drugiej części gry Przemysława Łudzińskiego, jednak nie trafił czysto w piłkę i ta minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez Kapsę.
Kropkę nad "i" postawił w tym meczu nie kto inny jak Mikulenas. Wykorzystał on dobre podanie od desygnowanego na ostatnie 5 minut gry Krzysztofa Bizackiego i w 86 minucie ustalił wynik spotkania na 4-1. Zwycięstwo w tym meczu zawodnicy Ruchu zadedykowali obchodzącemu swoje 41 urodziny Ryszardowi Kołodziejczykowi.
Na ustach kibiców pojawia się jak bumerang hasło "ekstraklasa". Niestety o walkę o nią jest już za późno. Musimy pamiętać o tym, że jeszcze całkiem niedawno widmo degradacji zaglądało nam w oczy. Ruch ma 10 "oczek" straty do drugiej w tabeli Zawiszy Bydgoszcz, a zarazem przedostatnia Polonia Bytom własnie tyle traci do nas. W następnej kolejce do Chorzowa przyjezdża ostatni w tabeli Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie. Żeby spokojnie myśleć o utrzymaniu bez konieczności gry w barażach takie mecze jak ten trzeba po prostu wygrywać.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:4 (1:3) Ruch Chorzów
Strzelcy:
Wesecki 42' - Mikulenas 9', Mikulenas 40', Grzyb 45', Mikulenas 87'
Żółte kartki:
Kosiorowski, Sojka - Mikulenas, Klaczka, Grzyb, Balul
Składy:
KSZO: Kapsa - Tychowski, Wysocki, Rogoziński (65' Woźniak), Copik (33' Wesecki (53' Sojka)), Stefańczyk, Kosiorowski, Skwara, Berensztajn, Salami, Rogalski.
Ruch: Paśnik - Myszor, Balul, Klaczka, Makuch - Grzyb (76' Smarzyński), Pulkowski, Baran, Ćwielong (57' Łudziński) - Śrutwa (85' Bizacki), Mikulenas.
Sędzia: Tomasz Cwalina (Gdańsk)
Widzów: 4.000 (w tym około 150 kibiców Ruchu)