Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Jeśli spojrzeć na to spotkanie przez pryzmat stworzonych sytuacji to nasza gra była lepsza niż w meczu z Górnikiem. Paradokaslnie to my stwarzaliśmy lepsze sytuacje i to z gry. Do przerwy Lechia zagrażała nam tylko po stałych fragmentach. Niestety na posterunku był zawsze Paweł Kapsa. Do tego doszedł brak jakiegoś instynktu strzeleckiego, zwłaszcza z mojej strony. Przynajmniej raz powinienem się pokusić o strzelenie bramki, bo trzy razy uderzałem na bramkę Lechii.
Dla nas to, że prezentowaliśmy się lepiej jest marną pociechą. Mam nadzieję, że jest to dobry prognostyk na przyszłość. Najwyższa pora robić punkty, bo robi się gorąco. Za tydzień znowu jedziemy na wyjazd - tym razem do Bytomia, gdzie o punkty na pewno nie będzie łatwo, o czym przekonała się Wisła, Lech, a przede wszystkim Legia. Być może Polonii o punkty trudniej będzie z drużyną ze środka tabeli. Ja bardzo na to liczę i mogę obiecać wszystkim kibicom, którzy na pewno tam się wybiorą, że będziemy chcieli zdobyć tam trzy punkty. Absotutnie nie będziemy murować bramki.
Dzisiaj też zagraliśmy ofensywnie, ale niestety nic nie wpadło. 2:0 to moim zdaniem za wysoki wynik, ale liczy się to, co jest w sieci i my niestety wracamy do domu bez punktów.
Marcin Nowacki (pomocnik Ruchu):
- Nasza sytuacja w lidze robi się nieciekawa. Nie powinniśmy przegrywać z sąsiadami z tabeli. Przez dłuższy okres czasu byliśmy dla Lechii równorzędnym rywalem, ale o naszej porażce zadecydowało fatalne zachowanie przy stałych fragmentach gry. Trener przed meczem bardzo nas na to uczulał, ale niestety nie wyciągnęliśmy z odpraw odpowiednich wniosków.
Inna sprawa, że w moim odczuciu należał nam się rzut karny. Sędzia go jednak nie podyktował, a potem chciał się zrehabilitować i nie podyktował również jedenastki dla rywali, a wydaje mi się, że w obu przypadkach rzuty karne się należały. Na pewno szyki pokrzyżowała nam pierwsza stracona bramka, po której nie potrafiliśmy się już podnieść.
Przyjechaliśmy do Gdańska przede wszystkim po to, by nie przegrać, zdobyć jakieś punkty. Tymczasem wracamy z niczym. Szkoda, że nie potrafiliśmy wykorzystać swoich okazji. Mecze z Polonią Bytom i Odrą Wodzisław pokażą nam w jakim miejscu jesteśmy.
Jakub Kawa (obrońca Lechii):
- Jestem w szoku i dosłownie nie wiem co powiedzieć. Po tej bramce łza mi się w oku zakręciła. Na treningach często strzelam w długi róg. Bramkarz poszedł w drugą stronę i piłka wpadła chyba w okienko. Po wejściu na boisko miałem grać uważnie z tyłu i spróbować się włączać w akcje ofensywne. Była okazja do tego i udało się strzelić gola.
źródło: Niebiescy.pl / Orange Sport / lechia.gda.pl