Ruch czeka pierwszy w tym roku mecz wyjazdowy i to od razu na drugim krańcu Polski. Czy uda mu się urwać punkty na trudnym terenie przy Traugutta?
Wybudzeni z zimowego snu chorzowianie nie poradzili sobie z Górnikiem Zabrze i po porażce 0:1 musieli w Wielkich Derbach Śląska uznać wyższość rywali zza miedzy. Styl gry jedenastki Ruchu nie zadowolił ani obserwatorów spotkania, ani samych piłkarzy, którzy obiecali ten stan rzeczy zmienić. Już krótko po końcowym gwizdku spotkania z zabrzanami dało się odczuć, że piłkarze Ruchu myślą o wyjeździe do Gdańska. - Nie da się ukryć, że punkty są nam niezwykle potrzebne i musimy się za porażkę z Górnikiem zrehabilitować - powiedział Krzysztof Pilarz, a wtórował mu kolega z zespołu, Marcin Nowacki. - Czas zdobywać punkty, bo w tabeli robi się nieciekawie - stwierdził. Ma rację, bo chorzowianie nad znajdującą się na miejscu barażowym Cracovią mają ledwo 5 punktów przewagi. Niewiele większy dystans dzieli ich od strefy spadkowej - w tym wypadku mowa o 7 "oczkach".
Szkoleniowiec Ruchu, Bogusław Pietrzak do dyspozycji ma wszystkich zawodników. Wydawało się, że nad Bałtyk pojedzie więc najsilniejsza kadra meczowa. Tymczasem w autokarze wiozącym "Niebieskich" do Gdańska nie znalazł się Marcin Zając. Zawodnik w ubiegłą sobotę nie wystąpił z powodu kontuzji, jednak decyzja trenera dziwi dlatego, że już na początku bieżącego tygodnia "Kicaj" powrócił do zajęć. Poza nim w Chorzowie pozostał także Michał Pulkowski. W jedenastce, która zagra z Lechią nie powinno za to zabraknąć miejsca dla Rafała Grodzickiego - ostoi defensywy Ruchu - który odbyła karencję za nadmiar żółtych kartek.
Z kolei opiekun Lechistów, Jacek Zieliński, nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Arkadiusza Miklosika i dochodzących do zdrowia: Jakuba Zabłockiego, Marko Bajicia, Artura Andruszczaka oraz Karola Piątka. Należy jednak dodać, że wszyscy wspomniani - z wyjątkiem Piątka (kapitana drużyny) - są drugoplanowymi postaciami gdańskiego zespołu. - Na pewno nie zagra Miklosik, natomiast pozostali wymienieni gracze szanse na występ w sobotę mają bardzo nikłe - ocenia Błażej Słowikowski, rzecznik prasowy Lechii.
Trudno typować faworyta do wygranej w sobotniej potyczce. Za takowego może uchodzić Lechia, która nieźle spisała się w ostatnim ligowym meczu ze Śląskiem Wrocław (1:1). Dodatkowo gdańszczanom pomagać będzie głośny doping. - Sprzedaż biletów prowadzimy do piątku do godziny 20. Wiele wskazuje na to, że trybuny będą pełne - zapowiada Słowikowski.
Jesienią przy Cichej Ruch pokonał ekipę z Trójmiasta 2:1 po bramkach Martina Fabusza i Marcina Zająca. Jak będzie tym razem? Przekonamy się już sobotniego wieczora - początek spotkania o godzinie 17:00. Zawody poprowadzi sędzia Jacek Walczyński.
Przewidywane składy:
Ruch: Pilarz - Nykiel, Grodzicki, Sadlok, Jakubowski - Grzyb, Baran, Brzyski, Balaz - Fabusz, Jezierski.
Lechia: Kapsa - Pęczak, Krzysztof Bąk, Cvirik, Mysona - Kaczmarek, Wołąkiewicz, Surma, Kowalczyk, Rogalski - Buzała.
źródło: Niebiescy.pl