Derby, derby i po derbach... Oczywiście większość kibiców spod znaku Niebieskiej "eRki" nie może być zadowolona z wyniku, a także w pewnym sensie z gry naszych ulubieńców. Nie sposób pominąć także wydarzeń, które miały miejsce w przerwie meczu. Wina tej grupki, która wbiegła na bieżnię Śląskiego jest oczywista, ale chciałbym zapytać dowódcy ochrony po co panowie ubrani w czarne kombinezony paradowali w trakcie pierwszej połowy wzdłuż sektorów zajmowanych przez fanów Ruchu, kiedy był spokój? Demonstracja siły czy prowokacja? Przecież wiadomo nie od dziś, że takie przejście działa jak płachta na byka i moim zdaniem było ono ze wszech miar niepotrzebne. Chyba, że panom w czerni też chodzi o to, aby wzniecać niepotrzebne reakcje ze strony co bardziej krewkich fanatyków Niebieskich. Z niepokojem czekam zatem, jak większość Państwa na czwartkowy werdykt PZPN-u oraz Ekstraklasy S.A. w tej sprawie.
Jednak chciałbym także zapytać tych rzucających śnieżkami w fotoreporterów stojących za bramką Górnika w pierwszej połowie po co to robili? Jeśli nie interesuje Was to co dzieje się na murawie to po co przychodzicie na mecze? Porzucać w Bogu ducha winnych ludzi śniegiem, który właściwie był lodem i tym samym bardzo niebezpiecznym narzędziem? Pomyślcie o tym następnym razem, bo w sobotę chyba odebrało Wam rozum!
Co do samego meczu to jestem zdziwiony wypowiedziami fachowców na temat poziomu spotkania. Moim zdaniem oprócz walki i zaciętości, cechującej każde derby, nie było emocji, parad bramkarzy, sytuacji podbramkowych (z nielicznymi wyjątkami) ani też wysokiego poziomu. Przecież główki Martina Fabusza i Wojtka Grzyba w pierwszej połowie oraz strzał Pavola Balaża w drugiej, to wszystko co zmusiło do interwencji niepotrzebnego kiedyś na Cichej Sebastiana Nowaka. Górnik nie stworzył żadnej klarownej szansy na zdobycia gola, ale mecz wygrał. Jedyną w miarę groźną miał po fatalnym zagraniu kapitana Ruchu. Ot, przewrotność futbolu.
Chciałbym poszukać plusów w ekipie Niebieskich i kilka takich znalazłem. Mianowicie bardzo cieszy gra Maćka Sadloka, który momentami po profesorsku zachowywał się na środku obrony, nie dając się nabrać na zwody przepłaconego i to bardzo, moim zdaniem Szczota. Rośnie nam obrońca wysokiej klasy, a przecież gdyby nie trener Pietrzak siedziałby na ławie w Fulham! Drugi plus to postawa Tomka Brzyskiego i przede wszystkim Pavola Balaża, którzy stwarzali jedyne zagrożenie w defensywie zabrzan. Martin Fabus niedoceniany przez niektórych wygrał WSZYSTKIE pojedynki główkowe z obrońcami, ale brak wsparcia ze strony kolegów spowodował, że niewiele (z wyjątkiem sytuacji, o której już wspomniałem) z tego wynikało.
Sytuacja w tabeli po całej rundzie powoli staje się niebezpieczna, przecież mamy tylko 7 punktów przewagi nad ostatnim w tabeli Piastem czy Górnikiem, bo różne media różnie podają. Czekają nas dwa trudne wyjazdy z których nie możemy nie przywieźć punktów. Zwłaszcza, że i Lechia i Polonia to drużyny, które sąsiadują z nami w tabeli, ale też są drużynami do ogrania! Trudno wyciągać jakieś daleko idące wnioski po pierwszym wiosennym meczu, więc powstrzymajmy się z hasłami typu "zmiana trenera". Lepiej jak to mówił jeden ze skompromitowanych trenerów powiedzieć: "kiełbachy do góry i jedziemy z nimi!".
Optymizmem nie napawa jednak informacja jakoby Niebiescy mieli by się przenieść na stadion bytomskiej Polonii, ale to kolejny kamyczek do ogródka radnych Chorzowa. Ruch nie w Chorzowie? Toż to niedopuszczalne! Mieliście Szanowni Radni czas od grudnia na to, aby przynajmniej rozstrzygnąć przetarg na instalację podgrzewanej murawy na Cichej, ale jak zwykle byliście zajęci znacznie ważniejszymi sprawami i nie zrobiliście w tej sprawie NIC! Przecież gdyby ruszyć z pracami teraz, już w maju można by grać na Cichej. Chcę jednak wierzyć w to, że kibice nie zawiodą i mecz z Odrą odbędzie się przy co najmniej kilkunastotysięcznej widowni, żeby nikt nie mówił, że gra na Śląskim się nie opłaca!
Bogdan Kalus