Mariusz Klimek zdradził, że przed derbami z Górnikiem przeżywał wielką wewnętrzną rozterkę. Za oceanem swój pierwszy mecz w życiu rozgrywał jego... czteroletni syn Ivo. - Gdyby mecz rozgrywany był 12 godzin później, to leciałbym natychmiast do Stanów - mówi Mariusz Klimek. - Ivo debiutował tego samego dnia, gdy odbywały się derby, w drużynie Miami Brasil Soccer i z tego powodu miałem duży zgrzyt. Na szczęście żona Anita pilnowała na miejscu wszystkiego, byliśmy w stałym kontakcie telefonicznym. Dwuletni Bruno też już kopie piłkę, chciałbym, żeby obaj w przyszłości byli wielkimi piłkarzami. A dlaczego nie zaczynają swej kariery w Chorzowie? No cóż, w Miami mają po prostu dużo cieplej niż w Polsce.
źródło: Sport