Atmosfera w szatni Ruchu była po derbach bardziej niż podła. Najniżej spuścił głowę Remigiusz Jezierski, który nie mógł odżałować, że piłka po strzale Banasia prześlizgnęła mu się po piszczelach, minęła mur i wpadła do siatki.
- Siedział w szatni i płakał. To są właśnie derby. Niezwykłe emocje - skomentował jeden z działaczy. - To był najkrótszy mecz w moim życiu. Ledwo się zaczął, a już się skończył - mówi Andrzej Urbańczyk, były bramkarz, a dziś kierownik drużyny.
Po tamtym meczu piłkarze pojechali na odnowę biologiczną, w niedzielę mieli wolne. Na poniedziałek sztab trenerski zaplanował badania wydolnościowe.
Na Cichej spotkanie z Górnikiem to już przeszłość. Piłkarze koncentrują się teraz na najbliższej potyczce z Lechią Gdańsk. - Punkty są nam niezwykle potrzebne. Musimy się zrehabilitować za derbową porażkę - podkreśla Krzysztof Pilarz, bramkarz "Niebieskich". - Czas na zwycięstwo, bo w tabeli robi się nieciekawie - wtóruje koledze Marcin Nowacki.
Ruch jest co prawda ósmy, ale ma tylko pięć punktów przewagi nad zagrożoną spadkiem Cracovią. - Jestem przekonany, że w kolejnych meczach pokażemy dobrą piłkę i będziemy wygrywać. Derby to specyficzny mecz - adrenalina szczytuje. Górnik przewyższał nas spokojem, a nie umiejętnościami, i właśnie dzięki temu wygrał - podsumowuje Mariusz Klimek, właściciel "Niebieskich".
Wszystkie informacje o WDŚ znajdują się na stronie
www.deRby.Niebiescy.pl
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice