Nie Ireneusz Adamski, nie Piotr Kieruzel, a Krzysztof Nykiel - pod nieobecność wykartkowanego Rafała Grodzickiego - był w sobotę partnerem Macieja Sadloka na środku defensywy Ruchu. - Czułem się na tej pozycji całkiem dobrze. Zresztą jeszcze za czasów trenera Duszana Radolskiego byłem próbowany w roli stopera - przypomina nominalny prawy obrońca. Były gracz Radomiaka Radom zebrał za spotkanie pozytywne noty.
Zadowolony z postawy Nykiela był trener Bogusław Pietrzak. - Cieszę się, że bez kluczowego ogniwa formacji obronnej, jakim jest Rafał, daliśmy sobie radę. Krzyśkowi nie zdarzył się żaden poważniejszy błąd - podkreśla Pietrzak. Szkoleniowiec "Niebieskich" przyznaje zarazem, że Nykiel udanym występem dał mu do myślenia w kontekście obsady centrum defensywy w kolejnych spotkaniach.
Więcej na
sportstaski.pl