Mimo porażki w starciu z Górnikiem, trener Bogusław Pietrzak dziękował swoim zawodnikom za walkę i zaangażowanie. Nie miał jednak na myśli wszystkich graczy. - Muszę się przyznać do jednego błędu personalnego. Biję się w pierś i obiecuję, że w przyszłości postaram się unikać takich wpadek - mówił po zakończeniu pojedynku. - Porozmawiam o tym z zawodnikami. Z tym konkretnym również w cztery oczy. Nie będę natomiast ujawniał mediom, kogo mam na myśli. Dziennikarze sami mogą dojść do odpowiednich wniosków - dodawał opiekun "Niebieskich".
Biorąc pod uwagę roszady, jakich Pietrzak dokonywał w trakcie spotkania, tym, który tak bardzo go zawiódł, jest Marcin Nowacki. Popularny "Mały" został zmieniony jako pierwszy, w 58 minucie. - Mam pretensje do zespołu za to, że w pierwszej połowie oddał pole rywalom - podkreślał szkoleniowiec Ruchu, niejako potwierdzając trop z Nowackim z roli głównej. - Nie robiliśmy tego, co nakazał trener. Preferowaliśmy bezsensowne długie piłki, co powodowało, że w naszych poczynaniach było sporo chaosu. Tymczasem mieliśmy jak najdłużej prowadzić grę - kręcił głową pomocnik ekipy z Cichej. Na jego usprawiedliwienie należy przypomnieć, że został ustawiony na prawej stronie drugiej linii, choć jest graczem lewonożnym.
Jednak nie tylko on jeden zaprezentował się poniżej swoich możliwości. Trener chorzowian nie mógł być również zadowolony z postawy Remigiusza Jezierskiego. 33-letni napastnik nie stanowił realnego zagrożenia dla bramki zabrzan, przytrafiło mu się także kilka strat. - Ten mecz po prostu mu nie wyszedł - skwitował Pietrzak.
Więcej na
sportstaski.pl