Jest takie miejsce, gdzie fani Ruchu i Górnika żyją pod jednym dachem. Nie obrzucają się wyzwiskami, tylko wspierają swoje drużyny. To niepełnosprawni sympatycy obu klubów z Borowej Wsi.
O kibicach niebieskich, podopiecznych ośrodka dla niepełnosprawnych z dzielnicy Mikołowa, Gazeta Wyborcza napisała w ubiegłym roku, gdy jeden z nich - Adam Kujawa - opowiedział, że fani na wózkach, którzy wybierają się na stadion przy ulicy Cichej, zamiast piłki widzą plecy zdrowych kibiców...
Za organizację wyjazdu na Wielkie Derby Śląska w ośrodku Miłosierdzie Boże odpowiada Sebastian Harboła. - Pewnie, że pojedziemy. Na listę zapisało się 27 osób, ale, niestety, dostaliśmy tylko 15 biletów. Nie mam pretensji do Ruchu. Wiem, że z prośbą o wejściówki zwróciło się do chorzowskiego klubu wiele podobnych ośrodków. Wszystkich próśb przecież spełnić nie mogą. Chcę, żeby derby obejrzały również osoby, które nigdy nie były na meczu piłki nożnej. Dlatego sam zrezygnowałem z biletu. Będę trzymał kciuki przed telewizorem - uśmiecha się Sebastian, który kibicuje niebieskim już od prawie 20 lat. - Zainspirowali mnie wielcy chorzowscy piłkarze - Gerard Cieślik, Ernest Wilimowski czy Krzysztof Warzycha - wylicza.
Na stadion przy ulicy Cichej zaciągnęli go jednak starsi koledzy z katowickiego Podlesia. - W tej dzielnicy mieszkało wtedy wielu "chorzowskich". Zrobiliśmy swoją "fanę" i zaczęło się kibicowanie na całego. Nie chciałem chacharzyć, ale czasami musiałem, żeby przy kolegach nie wyglądać zbyt blado - opowiada.
Na wózku inwalidzkim usiadł 14 lat temu. Wracał z kolegami z wyjazdowego meczu Ruchu. Wypił trochę za dużo, ktoś otworzył drzwi pociągu... wypadł, stracił rękę, pogruchotał kręgosłup.
Po latach określił tamto zdarzenie "zbawiennym". - Dzięki niemu stałem się człowiekiem. Warto było stracić większość fizycznych zdolności po to, by w zamian pozyskać emocjonalne - podkreśla.
Po wypadku nie przestał kibicować niebieskim. - Pamiętam, jak razem z kolegami z ośrodka w Mikołowie pojechaliśmy na mecz Ruchu do Zabrza. Pierwszy raz spojrzałem wtedy na derby, na kibiców Górnika z perspektywy wózka inwalidzkiego. To nie było miłe doświadczenie. Zostaliśmy obrzuceni wyzwiskami, połamanymi ławkami... Udało nam się przetrwać dzięki pomocy straży pożarnej. Górnik przegrał wtedy 1:2 i myślę, że to frustracja po przegranej napędziła tamtą agresję - mówi.
W ośrodku w Borowej Wsi kibice Ruchu i Górnika żyją razem. - Są też sympatycy Wisły, Legii. Atmosfera jest bardzo przyjazna. Gdy gra reprezentacja Polski, to jednoczymy się pod jedną flagą. Gdy rywalizują kluby, to trochę sobie dogadujemy, licytujemy się, kto jest lepszy, ale wszystko na luzie, z uśmiechem - dodaje.
W ubiegłym roku pisano w "Gazecie", że problemem dla niepełnosprawnych kibiców jest nie tylko brak odpowiednich miejsc na stadionach, ale i kłopoty z dojazdem. - Dzięki Adamowi [Kujawie - przyp. red.], dzięki Wojtkowi Grzybowi [kapitan Ruchu - przyp. red.] na Cichej czujemy się bardzo pewnie. Znowu możemy oglądać mecze z murawy. Piłkarzy mamy na wyciągnięcie ręki i chyba nikomu nie przeszkadzamy. Co do dojazdu, to w sobotę nie będzie z tym żadnego problemu. Auta z kierowcami są już gotowe. Zresztą auta są zawsze, ale kierowcy pracują od poniedziałku do piątku, a chyba nie muszę nikomu mówić, że mecze odbywają się najczęściej podczas weekendu - mówi Sebastian, który dla siebie też już zaplanował sobotnie popołudnie.
- Przed meczem na pewno pójdę do naszej kaplicy. Ofiaruję mszę za sportową atmosferę derbów. Nie chcę słyszeć z trybun żadnych wulgaryzmów. Czytam na forach internetowych, że kibice obu drużyn zapewniają, że będzie spokojnie. Wierzę, że dotrzymają słowa. Potem usiądę przed telewizorem i będę trzymał kciuki za Ruch. Gdy jestem na stadionie, to ciągnę doping razem z innymi kibicami. To nic, że nie siedzę w "młynie". Lubię mieć po meczu zdarte gardło. Poczuć tę zdrową adrenalinę - uśmiecha się.
Ruch rozdał prawie tysiąc biletów na WDŚ. Na liście obdarowanych znalazły się m.in.: Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy z Radzionkowa, Związek Młodzieży Wiejskiej powiatu zawierciańskiego, C.A.K. Ośrodek Świętego Dominika - Świetlica Środowiskowa Tychy, Dom Dziecka w Mysłowicach im. Świętego Ojca Pio, Dom Dziecka im. Dominika Savio w Sarnowie, Dom Dziecka z Orzesza.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice