Piłkarz ten w grudniu ubiegłego roku został wystawiony na listę transferową i jedną nogą był już poza pierwszym zespołem Ruchu.
Ireneusz Adamski, bo o nim mowa, przez pewien czas trenował później z drużyną Młodej Ekstraklasy i kiedy umierała ostatnia nadzieja na pozostanie w kadrze, otrzymał zaproszenie na obóz przygotowawczy w tureckiej Alanyi. - Bardzo ucieszyłem się z tej wiadomości. Robiłem tam wszystko, żeby pokazać, iż zasługuję na miejsce w pierwszym zespole - zapewnia "Adams", który we wtorek wraz z kolegami z drużyny wziął udział w prezentacji.
Miłe uczucie zaprezentować się przed halą pełną kibiców i być dalej z zespołem?
Ireneusz Adamski: - To coś wspaniałego. Jest to naprawdę miłe przeżycie i doświadczenie. Fantastycznie być dalej z drużyną, z chłopakami. Fajnie jest móc dalej trenować, grać, oraz myśleć o meczach ligowych, w których być może dostanę swoją szansę.
Do końca wierzyłeś, że pojedziesz z drużyną do Turcji?
- Miałem chwile zwątpienia, ale przez to jeszcze bardziej ucieszyłem się z tej wiadomości. Robiłem tam wszystko, żeby pokazać, nie udowodnić, bo ja nie mam niczego do udowodnienia. Pokazać po prostu, że zasługuję na miejsce w pierwszym zespole.
Po obozie czujesz, że dostaniesz szansę gry w Wielkich Derbach Śląska?
- Ciężko powiedzieć. Sparingi graliśmy z dużą rotacją, a ostatni nawet się nie odbył. Trener na pewno ma już swoich pewniaków. Ja robię jednak wszystko żeby zagrać. Rok temu udało mi się to, nawet z dobrym skutkiem, bo wygraliśmy. Teraz też chciałbym wystąpić.
Kandydatów do miejsca obok Maćka Sadloka jest kilku. Każdy jest starszy od Niego. Nie uważasz, że to trochę paradoks, iż starsi i bardziej doświadczeni zawodnicy muszą się starać o to, by móc zagrać obok 19-latka?
- Chyba nie. Jeżeli ktoś jest dobrym zawodnikiem to nie ważne czy ma 15, 18 czy 35 lat. Maciek akurat dobrze wypadł w tamtej rundzie. Wydaje mi się, że na sparingach oraz całym okresie przygotowawczym też dobrze wyglądał, więc jeśli wystąpi, to będę to uważał za dobre posunięcie. A kto będzie jego kolegą z boku, to już zadecyduje trener.
Jak przebiegają przygotowania do samych derbów? "Grzybek" nakręca Was do nich jakoś specjalnie?
- Sami się chyba nakręcamy, bo jednak jest zrobiona otoczka wokół tego wydarzenia. Każdy z nas już na 100% myśli, jak to będzie w sobotę, jak zagrać, jeżeli wybiegnie na boisko. Każdy jest już tego świadomy i każdy jest w pełni skoncentrowany. Wszyscy zastanawiamy się, jak rozgryźć przeciwnika, pomóc trenerowi swoimi uwagami i spostrzeżeniami. Atmosfera już jest gorąca, a jeszcze goręcej będzie na boisku.
Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)