Marcin Sobczak wiosną będzie walczył o mistrzostwo Słowacji. - Moje miejsce jest w Chorzowie. Nie ma jednak sensu tam wracać, póki trener się nie zmieni - mówi napastnik MSK Żilina.
22-latek był jesienią najskuteczniejszym zawodnikiem Ruchu. Strzelił w lidze i pucharach siedem bramek. Najlepsze chwile przeżywał, kiedy trenerem chorzowian był Duszan Radolsky. Sobczak stracił miejsce w składzie po zmianie szkoleniowca. - Bogusław Pietrzak wciąż mi powtarzał, że dostanę szansę, zamiast powiedzieć wprost, że mnie nie widzi w zespole - narzeka Sobczak. - Nie przypadły mi do gustu treningi tego pana, który większość czasu spędza z zespołem w siłowni - wskazuje piłkarz, który został wypożyczony na pół roku (z opcją kupna) do słowackiego klubu. Jego trenerem jest... Radolsky.
- Marcin na razie ma chyba za dużo wrażeń związanych z przejściem do nowego zespołu. Liczę, że to w końcu minie - mówi Duszan Radolsky. Słowacki trener zabezpieczył się, ściągając jeszcze dwóch innych graczy o podobnych parametrach. - Konkurencja jest tutaj duża, ale i tak szans na grę będę miał zapewne więcej niż w Ruchu, u pana Pietrzaka - uważa Sobczak. - W Żilinie mam szansę grać z reprezentantami kilku krajów: Słowacji, Bośni i Hercegowiny, a nawet Czech. Mogę się wiele od nich nauczyć. Najważniejsze, żeby strzelać w lidze. Chciałbym osiągnąć coś w tym kraju, najlepiej sięgnąć po mistrzostwo.
Więcej na SportSlaski.pl