Dokładnie czternaście dni pozostało do Wielkich Derbów Śląska. Jeżeli coś dziś może spędzać kibicom sen z oczu to prawdopodobnie wyłącznie pogoda. Wiele wskazuje na to, że 28 lutego niekoniecznie będziemy mieli wiosnę. Na szczęście wszelkie inne sprawy związane z tym niezwykle prestiżowym meczem wydają się dograne. - Grają najbardziej utytułowane kluby w Polsce. Są to - czy tego ktoś chce czy nie - najważniejsze i najbardziej prestiżowe derby w kraju i na pewno jeden z czterech najważniejszych meczów w sezonie Ekstraklasy - twierdzi Dariusz Smagorowicz, Prezes Rady Nadzorczej Ruchu Chorzów.
Jest coś, co w perspektywie meczu szczególnie spędza panu sen z oczu?
Dariusz Smagorowicz: - W tej chwili już nie. Oczywiście wszyscy będziemy patrzeć w niebo. Im bliżej meczu tym z większą trwogą, bo dobrze byłoby zagrać w wiosennej, piłkarskiej aurze. Na pogody jednak wpływu nie mamy żadnego. Chodzi bardziej o to, by być przygotowanym na każdą ewentualność.
Czarny scenariusz zakłada śnieg i deszcz. Tymczasem musicie sprzedać jeszcze 16000 widzów. To wciąż sporo.
- Widzę co się dzieje - myślę o zainteresowaniu spotkaniem. Jest coraz większe, gorączka z każdym dniem na pewno będzie rosła. Jestem przekonany, że dobrze przygotowaliśmy akcję promocyjną derbów. Mówię o plakatach, billboardach, kolportażu biletów. Kibice dzwonią, pytają o wejściówki, a czasu jeszcze trochę mamy. Wierzę w pełny stadion, nawet jeżeli będzie śnieg i deszcz. Pogoda nie wpłynie na frekwencję. Trudno jednak nie zauważyć, że może mieć wpływ na znacznie wyższe koszty poniesione z naszej strony.
To znaczy?
- Myślę, że nie-piłkarska pogoda może nas kosztować nawet 100 tysięcy złotych. Na pewno jednak zima nas nie zaskoczy. W trudnych chwilach bardzo liczymy na naszych kibiców, bo do odśnieżenia stadionu - gdyby cały czas padał śnieg - jest potrzebnych nawet kilkaset osób. Na szczęście wszystkim zależy na tym, by derby były świętem. Stadion będzie do meczu przygotowany najlepiej jak tylko będzie można to zrobić.
Rok temu Ruch na derbach zarobił?
- Tak. Nie pamiętam dokładnie kwoty, ale było to kilkaset tysięcy złotych.
W tym roku koszty są podobne?
- Będą na pewno wyższe. Dużo wyższe. Zdecydowanie najdroższa jest ochrona. To kwoty idące w setki tysięcy złotych, ale bezpieczeństwo na takim meczu jest sprawą absolutnie priorytetową. Do tego dochodzą choćby koszty ewentualnej walki z zimą, dziś trudne do przewidzenia.
Rozumiem jednak, że liczycie na zarobek?
- Oczywiście. Powiem panu, że gdyby mecz organizowany dla 40000 ludzi miał być dla organizatora inwestycją nieopłacalną to zabawa w piłkę nożną tak naprawdę nie miałaby sensu. Wierzymy w zarobek, choć nie mowy o żadnych oszczędnościach, które mogłyby się odbić na komforcie oglądania meczu i bezpieczeństwie kibiców. Po meczu wszystko dokładnie podliczymy. Teraz o tym nie myślę.
Macie dwa tygodnie czasu na sprzedanie wszystkich biletów. Nie myśli pan, że gdyby wcześniej udało się dojść do porozumienia z Górnikiem, wówczas można było mieć dodatkowy tydzień na akcję promocyjną?
- Zgadzam się, że po podaniu informacji o dojściu z Górnikiem do porozumienia w kwestii ceny biletów, sprzedaż biletów powinna dostać nowego impulsu. Uważamy, że czasu nam wystarczy. Wracając do rozmów z zabrzańską stroną. Zapewniam, że obu klubom bardzo zależało na kompromisie. Tak samo oni jak i my zdawaliśmy sobie sprawę, że znalezienie wspólnego mianownika będzie bardzo ważnym czynnikiem sukcesu organizacyjnego. I oba kluby dążyły do porozumienia, tylko musiało to potrwać. Ostatecznie zgodziliśmy się na cenę 20 złotych za bilet dla fanów Górnika i bardzo się cieszę, że będzie ich na stadionie w Chorzowie 7500. Derby na tym zyskają. Nie jest jednak tak, że tylko my poszliśmy na ustępstwo. Ta cena była dla nas do przyjęcia w chwili, kiedy Górnik wziął na siebie koszt bezpiecznego, powtarzam bezpiecznego - doprowadzenia kibiców na stadion, a to kosztuje.
Mecz pokaże tylko Canal Plus. Był pomysł, by pokazała to także Telewizja Publiczna.
- Niestety, z mojej wiedzy na dziś wynika, że tak się nie stanie. Uważam to za błąd, duży błąd. Grają najbardziej utytułowane kluby w Polsce, są to - czy tego ktoś chce czy nie - najważniejsze i najbardziej prestiżowe derby w kraju i na pewno jeden z czterech najważniejszych meczów w sezonie Ekstraklasy. Pewnie, gdyby grały zespoły z Krakowa, Poznania czy Warszawy decyzja władz telewizji byłaby inna. Powtarzam - szkoda, bo rok temu derby były najlepszą z możliwych reklam polskiej piłki na jaką dziś nas stać. To powinny wtedy zobaczyć miliony. Podobnie jak teraz.
Reklamy też sprzedałyby się lepiej.
- Nie narzekamy, bo mamy wykupione praktycznie wszystko co oferowaliśmy, choć trudno nie przyznać, że przy transmisji w stacji naziemnej oferta byłaby jeszcze bardziej atrakcyjna. Najważniejsze jednak będzie to, co wydarzy się na trybunach. Wierzę, że przeżyjemy spektakl jakiego nie było w Polsce od roku, a na boisku... Górnik zacznie odbijać się w górę tabeli, ale dopiero po meczu z nami.
Rozmawiał: Dariusz Czernik (Sport)