"Niebiescy" zremisowali z Duklą Bańska Bystrzyca 1:1. Pierwszy "turecki" sparing piłkarzy Ruchu oglądał Duszan Radolsky, ich były trener, dziś prowadzący Żilinę. Zdradził on, że miał ofertę z Bełchatowa. Miało to jednak miejsce kilka dni po podpisaniu kontraktu z MSK.
Radolsky przebywa ze swoim zespołem na obozie w Antalyi. Dukla będzie drugim przeciwnikiem jego piłkarzy w trakcie rundy wiosennej. - Dostałem informację, że z Ruchem zagrają w optymalnym składzie, dlatego chciałem ich zobaczyć na własne oczy - mówił Radolsky. Komu po cichu kibicował? - Nikomu, bo w Dukli też pracowałem. Nadal gra w niej kilku "moich" zawodników, których wprowadzałem do zespołu - tłumaczył z uśmiechem.
Kiedy tylko pojawił się przy boisku, na którym rozegrany został sparing Ruchu, od razu zaczęli do niego podchodzić ludzie ze sztabu, z Bogusławem Pietrzakiem na czele. Po zakończeniu rozgrzewki, Słowaka otoczyli piłkarze. - Cieszymy się bardzo, że mieliśmy okazję spotkać naszego dobrego znajomego - podkreślił Krzysztof Nykiel.
Sam mecz z Duklą toczony był przy bardzo porywistym wietrze. - Oby następne mecze były rozgrywane bez takich podmuchów - westchnął Nykiel. - Murawa była za to w porządku, a rywal solidny. Możemy być zadowoleni z liczby sytuacji, które sobie wypracowaliśmy - dodał skrajny obrońca. Usatysfakcjonowany nie był jednak trener. - Chciałbym, abyśmy tych szans mieli jeszcze więcej. Z każdą następną rośnie wszak prawdopodobieństwo zdobycia gola - wskazał.
Autorem bramki dla Ruchu był Pavol Balaz, który bezbłędnie wykorzystał ładne podanie Marcina Nowackiego. Gola straconego należy zaś zapisać na koncie Mateusza Struskiego. 21-letni bramkarz wyszedł do dośrodkowania, lecz nie opanował piłki. - Zawalił tego gola. Szkoda, bo przeciwnik właściwie nie stworzył sobie bramkowych sytuacji - stwierdził Bogusław Pietrzak. Szkoleniowiec Ruchu wystawił dwie jedenastki. Ta pierwsza była zbliżona do optymalnej. Indywidualnie trenował Grzyb, zaś w trakcie meczu dojechał Brzyski.
Więcej na SportSlaski.pl