Rok temu jedną z atrakcji Wielkich Derbów Śląska miała być Doda. Koncert popularnej gwiazdy nie spodobał się jednak kibicom. Może więc teraz zaakceptują folklor i występ Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk"?
Działacze Ruchu mają ambicje, żeby zaplanowane na 28 lutego Wielkie Derby Śląska były wydarzeniem nie tylko sportowym. Stąd pomysł, by wzbogacić je o program artystyczny. Rok temu niebiescy postawili na Dodę. Koncert okazał się jednak niewypałem. Fani wyliczali na forach internetowych, że artystka skasowała za występ aż 40 tys. zł, i podkreślali, że lepszym pomysłem byłoby zainwestowanie tych pieniędzy w oprawę meczu. Podczas koncertu część kibiców obrażała piosenkarkę. Osoby, które stały blisko sceny, twierdziły, że Doda ze złości aż się popłakała.
W tym roku Dody na Stadionie Śląskim na pewno nie będzie. Na Cichej myślą za to, by zaprosić do współpracy Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk"! Czasu do Wielkich Derbów Śląska zostało jednak tak mało, że zrealizowanie tego pomysłu może okazać się niemożliwe. - Kalendarz koncertowy mamy wypełniony dość obficie, i to do końca roku - podkreśla Agnieszka Kukuła, rzeczniczka prasowa słynnego zespołu z Koszęcina.
Lutowy ziąb to na dodatek nie jest najlepszy czas na odśpiewanie choćby słynnej "Karolinki". - Koncerty plenerowe najlepiej udają się latem. Co nie oznacza, że nie występujemy też zimą. Zdarzyło się to bodaj dwa lata temu w Cieszynie. Artystów grzały specjalne dmuchawy. Orkiestra grała, niestety, z playbacku. W niskich temperaturach instrumenty się rozstrajają - opowiada Iwona Drygalska z biura koncertowego zespołu Śląsk.
Mimo wszystko pomysł występu podczas derbów spodobał się artystom. - Jesteśmy otwarci na nowe doświadczenia. Śląsk na Śląskim to fajny pomysł - uśmiecha się Kukuła, która nie obawia się, że rozkrzyczani kibice będą przeszkodą dla występów Śląska.
- Pamiętam nasz koncert na lotnisku na Muchowcu. Odbiór sztuki w plenerze jest zupełnie inny niż w teatrze, ale także ciekawy. Artystom nie przeszkadza, że część osób w czasie ich występu zagryza kiełbasę czy popija piwo. Wśród nas też nie brakuje kibiców. W autobusie, którym podróżujemy na koncerty, mamy telewizor. Gdy akurat leci ważny mecz, to panowie zaraz zamieniają się w fanów piłki nożnej - zapewnia Kukuła.
- Przed laty widziałam na Stadionie Śląskim koncert Mazowsza, więc nasz występ też jest możliwy. Jeżeli działacze Ruchu będą wytrwali, to kto wie... - mówi Drygalska.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice