Długo zbierałem się do napisania tego felietonu, zwłaszcza po tym co zobaczyłem w sobotnie południe przy Cichej. Wydaje mi się, że nasi zawodnicy nieco przesadzili z gościnnością. Rozumiem, że mecz przyjaźni, ale żeby 0:3? Nie chodzi nawet o wynik, ale o grę, która pozostawiała wiele, a nawet bardzo wiele do życzenia. Rozmawiałem po meczu zarówno z trenerem Bogusiem Pietrzakiem, jak i kapitanem Wojtkiem Grzybem, obaj zapewnili mnie, że 28 lutego na Stadionie Śląskim zobaczymy zupełnie inny Ruch.
Prawdę mówiąc słysząc rozgorączkowane głosy z trybun przypomniała mi się sytuacja sprzed kilkunastu lat. W połowie lat dziewięćdziesiątych, w zimowej przerwie "niebiescy" tłukli swoich rywali w sparingach ile wlezie (nie przegrywając ani jednego), lecz runda wiosenna bardzo brutalnie zweryfikowała "mocarstwowe zapędy" grupy kibiców, którzy już widzieli piętnastą gwiazdkę na "niebieskiej koronie". Piłkarze ówcześni nie potrafili przez dłuższy czas wygrać spotkania ligowego i niestety zakończyli rozgrywki na mało eksponowanej pozycji. Radziłbym również w tym momencie, abyśmy poczekali do rozpoczęcia sezonu i dopiero wtedy zweryfikowali pracę naszych ulubieńców w okresie zimowym. Do magicznej już daty 28 lutego pozostało bowiem prawie trzy tygodnie, a i dopiero na obozie w Turcji przyjdzie czas na szlifowanie formy, aby była właściwa przez całą wiosnę. Potraktujmy ten sparing jako wypadek przy pracy!
Niestety, również część kibiców bulwersują artykuły niektórych mediów podających zarobki piłkarzy zarówno w Ruchu jak i w całej Polsce. Skoro ktoś proponuje piłkarzom takie kontrakty to przecież nikt o zdrowych zmysłach nie powie nagle, że nie chce zarabiać powiedzmy 20 tysięcy miesięcznie tylko 4 tysiące i to brutto. Przecież każdy z nas gdzieś pracuje i zarabia i robi to po to, aby mieć nie tylko na chleb, ale także na zapewnienie godnych warunków życia sobie i swoim najbliższym. Druga strona tego medalu to jednak fakt, iż moim zdaniem nie wszyscy wykonujący ten zaszczytny zawód piłkarza swoją postawą zasługują na takie apanaże. Jednakże mam nadzieję, że pensje te w całości trafiają na konta zawodników, a nie jak bywało wcześniej nie tylko w Ruchu, do portfeli jakichś "doradców", "prezesów" czy innych "dobrych wujków", którzy zapewniali miejsce w składzie.
A skoro o pieniądzach mowa, to przepraszam, że wracam do afery korupcyjnej w polskim futbolu, ale kompletnie dla mnie nie zrozumiałe jest zachowanie panów Piotra R. i Waldemara K. Grali przecież obaj w Bundeslidze przez kilka lat i sądzę, iż zarobili tam tyle pieniędzy, że nie musieli brać udziału w handlowaniu meczami. Nawiasem mówiąc chciałbym doczekać czasów kiedy prokuratura we Wrocławiu w końcu zacznie karać, a nie tylko zbierać kaucje i wypuszczać na wolność delikwentów. Przecież świetnie zapowiadający się "były" trener Korony Kielce Dariusz W. pomimo zakazu nadal wykonuje swój zawód w czwartoligowej Koronie Góra Kalwaria, tyle, że pod płaszczykiem etatu dyrektora sportowego. Na szczęście nie nasze to zmartwienia.
Wracając na chorzowskie podwórko cieszę się z tego, że w końcu nasi działacze dogadali się z wiecznie niezadowolonymi działaczami naszych odwiecznych i najbliższych rywali, i że Wielkie Derby Śląska obejrzą na żywo również goście z Zabrza. Mam nadzieję jednocześnie, że jeśli dojdzie w przyszłym sezonie do meczu derbowego w Zabrzu nikt nie wpadnie na pomysł, aby dać nam jakieś 300 czy 500 biletów. Przecież piłka nożna to sport dla kibiców!
Bogdan Kalus