Wypowiedź
Grażvydasa Mikulenasa (napastnika Ruchu Chorzów):
- Mecz ze Świtem przegraliśmy pechowo, spotkanie z Widzewem - po dobrej grze, natomiast w dniu dzisiejszym zawiodło wszystko! Bo i wynik i gra nie wyglądały za dobrze. Naprawdę ciężko mi komentować dzisiejsze wydarzenia na boisku. Po takiej przegranej łatwo się pozbierać nie będzie, ale jesteśmy drużyną i wierzę, że sobie z tym poradzimy. Każdy kolejne spotkanie będzie meczem o życie, bo III liga już blisko.
Wypowiedź
Przemysława Łudzińskiego (napastnika Ruchu Chorzów):
- Nie ma co komentować tego spotkania! Wszystko było widać na boisku. Miałem dwie sytuacje, w których mogłem strzelić bramkę, ale niestety... Każdy jest świadomy tego, co się dzieje wokół nas, ale staramy się w tym wszystkim zachować spokój. Nasza gra nie wygląda aż tak fatalnie, tylko szkopuł w tym, że nie wykorzystujemy sytuacji, które mamy. Czym to jest spowodowane? Nie mam pojęcia.
W pierwszej połowie zagrałem na ataku. Nie było źle, bo oddałem kilka strzałów. Oczywiście mogłoby być lepiej. Żałuję, że nikt mi nie podpowiedział w jednej z sytuacji, że byłem niepilnowany. Wtedy mógłbym wjechać w pole karne, a nie od razu strzelać. W drugiej połowie trener przestawił mnie na prawą pomoc, gdzie trzeba było pomóc kolegom z defensywy, a co za tym idzie - możliwość zdobycia bramki była o wiele mniejsza.
Wypowiedź
Tomasza Balula (obrońcy Ruchu Chorzów):
- W dzisiejszym meczu chcieliśmy się bardzo przełamać, ale znów czegoś zabrakło. Znów nie potrafiliśmy strzelić pierwszej bramki. Przeciwnik stanął na "szesnastce", tam nas wyczekiwał, poszła kontra i padła bramka. W końcówce meczu nie mieliśmy już nic do stracenia. Trener Wleciałowski wpuścił Piotrka Ćwielonga, ale za chwilę otrzymaliśmy kolejny cios w plecy. Staram się teraz nie patrzeć w tabelę. Myślę o tym, by kolejne mecze wygrywać.