Wczoraj późnym wieczorem po długiej autokarowej podróży piłkarze chorzowskiego Ruchu dotarli na Śląsk, kończąc tym samym pierwsze tegoroczne zgrupowanie zimowe. Ostatnim akordem dziesięciodniowego pobytu w Niechorzu był mecz kontrolny z Kotwicą Kołobrzeg. Wicelidera drugoligowych rozgrywek w grupie zachodniej trudno uznać za równorzędnego rywala dla ósmego zespołu ekstraklasy, dlatego wynik 3-3 sympatycy Niebieskich - w nielicznej grupie, przyjęli na internetowych forach z lekkim niepokojem.
Inne problemy
Zarówno obawy, jak i zadowolenie mogą jednak okazać się przedwczesne, biorąc pod uwagę, że chorzowianie nad Bałtykiem mieli do wykonania określoną pracę, która kosztowała ich wiele wysiłku. Możliwość rozegrania kilku spotkań, dodajmy - na sztucznej nawierzchni i często w skróconym czasie gry, traktowali jako przerywnik monotonnych zajęć przygotowania siłowego i motorycznego. Wyniki meczów sparingowych dla Bogusława Pietrzaka były rzeczą ważną, ale... nie za bardzo, jako że miał do rozwiązania kilka innych problemów.
Ekipa "Niebieskich" zebrała się najpóźniej z wszystkich drużyn ekstraklasy, bo dopiero 12 stycznia, ale zgodnie z umową wszyscy zawodnicy mieli być gotowi na przyjęcie maksymalnych obciążeń. I byli, chociaż dwumiesięczne opóźnienia w wypłacaniu pensji, jak również zaległości z tytułu premii meczowych nie pomagają w motywacji. Dla Pietrzaka był to jednak wyraźny sygnał, że jego podopieczni, tak chętnie określani mianem odrzutów z innych drużyn, to profesjonaliści, którzy potrafią zadbać o siebie. Potwierdzali to zresztą każdego dnia na obiektach Wybrzeża Rewalskiego pracując ciężko od świtu do zmierzchu. - Szum medialny nie był naszym sprzymierzeńcem, ale najważniejsze, że część zaległych wynagrodzeń już w trakcie zgrupowania wpłynęła na konto piłkarzy. Pozostałe rozliczenia nastąpią jeszcze przed wznowieniem rozgrywek - tłumaczył Mirosław Mosór, dyrektor sportowy zapewniając, że Ruchowi nie grozi finansowy kryzys. Być może, ale Mariusz Klimek, większościowy udziałowiec sportowej spółki stąpa twardo po ziemi i gdzie może szuka oszczędności.
Z kim do Turcji
Efekt? Do Turcji nie pojedzie Maciej Scherfchen, który nie zgodził się renegocjować umowy kontraktu i przeprowadził się do gdyńskiej Arki. Po Marcinie Sobczaku, który został wypożyczony do MKS Żilina, to drugie osłabienie zespołu w przerwie zimowej, chociaż Pietrzak ma odmienne zdanie na ten temat. - Ten napastnik nie miał pewnego miejsca w pierwszej jedenastce, a przecież mam w zespole Marcina Zająca i Martina Fabusza. W GKS Katowice odblokował się wreszcie Łukasz Janoszka, do zdrowia powrócił Remigiusz Jezierski, a jest jeszcze Artur Sobiech - trener wylicza chorzowskie argumenty w ofensywie, zwłaszcza, że ten ostatni wpisał się na listę strzelców w meczu z Flotą Świnoujście (1-1) i w przegranym 1-3 sparingu z Regą Trzebiatów. Według opinii sztabu szkoleniowego Sobiech ma szansę stać się odkryciem rundy wiosennej.
Inną nadzieją chorzowian będzie Maciej Sadlok, chociaż z racji młodego wieku potrafi w jednym meczu zagrać jak profesor, by już w następnym pozwolić ogrywać się jak dziecko. W rywalizacji z Chemikiem Police, wygranym wysoko 5-0 defensywą, z niezłym skutkiem kierował defensywą Rafał Grodzicki (w wygranym 2-0 meczu z Wybrzeżem Rewalskim Rewal skutecznie egzekwował rzut karny) i prawdopodobnie to on z Sadlokiem stworzy parę środkowych obrońców. Na lewej stronie pewne miejsce ma Tomasz Brzyski, o miejsce na drugiej stronie rywalizują - Wojciech Grzyb i Krzysztof Nykiel, ale tuż za ich plecami czai się kolejny przedstawiciel Młodej Ekstraklasy, Piotr Kieruzel, a ostatniego słowa nie powiedział również Ariel Jakubowski. Znacznie większy wybór Pietrzak będzie miał w środkowej linii, bo Pavol Balaż coraz lepiej współpracuje z Fabuszem, a Marcin Nowacki wyraźnie powraca do życiowej formy. Do środka przesuwany jest od pewnego czasu Grzegorz Baran, próbuje swych sił również Janoszka, a odejście "Szeryfa" to kolejna szansa dla Michała Pulkowskiego. A przecież w meczach kontrolnych pojawiali się jeszcze Michał Brzozowski i Maciej Mizgajski. Aż pięciu bramkarzy brało udział w zgrupowaniu w Niechorzu, jednak 11 lutego do Turcji poleci Krzysztof Pilarz i Matko Perdijić. Nazwisko trzeciego bramkarza poznamy zapewne tuż przed odlotem, podobnie jak nazwiska pozostałych 22 piłkarzy, którzy w Alanyi będą mieli okazję zagrać przeciwko zdecydowanie bardziej wymagającym drużynom Dinama Bukareszt, Neftczi Baku, drugiego zespołu Austrii Wiedeń i Slovana Bratysława.
źródło: Sport