Bogusław Pietrzak nie zgadza się z opinią, że dotychczas w trakcie zimowych przygotowań preferował dłuższe pobyty w górach. - To jakieś przekłamanie, bo jeżeli nawet pojawiałem się z prowadzonymi przez siebie drużynami blisko gór, to nie po to, żeby po nich biegać. Szukałem głównie czystego powietrza, dużych hal i dobrze wyposażonych siłowni. Dlatego też mam nadzieję, że obecny sposób przygotowań, który zaplanowałem z Ruchem i który realizujemy z moimi współpracownikami - Tomkiem Fornalikiem, Leszkiem Dyją i Ryszardem Kołodziejczykiem przyniesie wymierne efekty w ligowych rozgrywkach - prostuje szkoleniowiec "Niebieskich".
Ostra Flota
Dlaczego z kolei wywiózł swoich piłkarzy na drugi koniec Polski i to w styczniu, gdy na Bałtyku pojawiają się sztormy? - W 2002 roku byłem tu z Pogonią Szczecin i przekonałem się, że powstaje ośrodek, w którym niebawem będą doskonałe warunki do trenowania - wspomina trener "Niebieskich" i rzeczywiście niewiele osób pamięta, że to w Niechorzu oddano do użytku pierwsze w Polsce sztuczne boisko. Niebawem powstał kameralny, ale świetnie funkcjonujący ośrodek treningowy i liczba drużyn, która przyjeżdża obecnie do Niechorza i Rewala jest naprawdę imponująca. Gospodarze przewidują, że w styczniu i w lutym zawita tu około 80 drużyn.
- Wszyscy mają doskonałe warunki, nikt nikomu nie przeszkadza - Pietrzak wylicza tylko niektóre zalety pobytu piłkarzy nad morzem. Nie mniej zadowolony jest również ze sparing-partnerów, bo na obecnym etapie przygotowań zaspokajają jego oczekiwania. Może tylko za ostro potraktowali graczy Ruchu piłkarze Floty Świnoujście (1-1), chociaż zgodnie z przewidywaniami byli szalenie wymagającym rywalem dla chorzowian. W ekipie tych ostatnich nikt nie narzeka, bo nie odnotowano żadnej kontuzji. Tomasz Mrochen, trener odnowy biologicznej i fizjoterapeuta Paweł Larysz nie mogą jednak narzekać na brak zajęć, ale dzięki temu, poza przeziębionym Łukaszem Janoszką, pozostali piłkarze prezentują się coraz lepiej. Nie spuszcza ich zresztą z oka nowy kierownik zespołu kierownik Andrzej Urbańczyk i nastroje w ekipie wyraźnie się poprawiają, mimo wcześniejszych zawirowań z zaległymi wypłatami.
Gładko z Chemikiem
Potwierdził to wczorajszy sparingowy mecz z drugoligowym Chemikiem Police, który podopieczni Pietrzaka wygrali gładko 5-0 (3-0). Dwa gole zdobył weteran Remigiusz Jezierski, po jednej bramce zaliczyli Pavol Balasz, Martin Fabusz i testowany w Niechorzu 21-letni zawodnik Unii Janikowo, Łukasz Gikiewicz. Z dobrej strony pokazał się również Tomasz Brzyski, chociaż jego występ stał pod znakiem zapytania ze względu na uraz kostki. - Chciałem zagrać, bo od momentu przyjścia do Chorzowa, praktycznie miałem stałe miejsce w wyjściowym składzie. Uważam, że miniony rok był dla mnie bardzo udany, podobnie jak dla zespołu, chociaż jesienią mogliśmy pokusić się o kilka punktów więcej. Nie doczekaliśmy się spektakularnych wzmocnień, ale kilku młodszych kolegów z zespołu Młodej Ekstraklasy powinno przebić się do pierwszej kadry i pomóc w tych momentach, gdy kontuzje i kartki nieco przetrzebią nasze szeregi. Wiosną postaramy się nie zawieźć naszych kibiców, a wierzę, że dla mnie osobiście będzie to kolejna udana runda w barwach "Niebieskich" - twierdzi Brzyski.
Z podobnym optymizmem oczekuje kolejnego sprawdzianu z Kotwicą Kołobrzeg szkoleniowiec Ruchu. - Obecny futbol zmierza w kierunku gry kontaktowej i będzie coraz bardziej brutalny, taka jest niestety smutna prawda. Moi piłkarze jak dotąd narzekają, że jeszcze nie czują piłki, ale tak musi być, bo liczba zajęć na boisku się zwiększa, jednak kilka istotnych rzeczy wpływa na poczucie ogólnego zmęczenia - tłumaczy Pietrzak, a jego podopieczni przy byle okazji powtarzają, jak bardzo nie lubią grać na sztucznej nawierzchni, chociaż w przypadku Niechorza, jakość murawy wyklucza ryzyko urazów. Mimo to szkoleniowiec stara się nie przeciążać organizmów. W piątek "Niebiescy" wygrali z Wybrzeżem Rewal 2-0. Co ciekawe, w roli środkowych obrońców wystąpili na zmianę dwaj bramkarze - Krzysztof Pilarz i Matko Perdijić. - Gra na ich pozycji wymaga nie tylko umiejętności łapania piłki rękoma, ale również kierowania blokiem defensywnym - tłumaczył decyzję trener. Łupem bramkowym podzielili się tymczasem - Rafał Grodzicki (z rzutu karnego) i Maciej Scherfchen (przepiękne uderzenie z ponad 25 metrów).
Halny nad morzem
To już jednak problem zainteresowanych stron, tymczasem od soboty w Niechorzu świeci piękne słońce, chociaż wiatr momentami przybiera na sile. W sobotni wieczór Ruch, tym razem złożony w większości z młodzieży uczestniczącej w zgrupowaniu drużyny seniorów, zmierzył się z trzecioligowcem z pobliskiego Trzebiatowa i przegrał 1-3. - Nie ukrywam, że gra się nam ciężko, ale też ciężko pracujemy. Mimo widocznych uzdolnień, na pewno nikt jeszcze nie oprze ciężaru gry w lidze na tych młodych chłopcach. Ja też nie jestem kamikadze. W Niechorzu zawodnicy z Młodej Ekstraklasy mają okazje podpatrzeć, jak trenują profesjonalni zawodnicy i zrozumieć, do czego będą musieli się przyuczać - argumentuje Pietrzak, a Wojciech Grzyb z nieukrywanym zaciekawieniem obserwuje młodych, ale jako kapitan zespołu jest dla nich autorytetem. Czas leci nieubłaganie i okazuje się, że dla "Grzybka" będzie to już trzeci sezon w Ruchu. - Pamiętam, że przyszedłem na Cichą w zimie. Spędziłem z zespołem półtora roku w drugiej lidze, a teraz rozpoczynam drugi sezon w ekstraklasie. Najważniejsze, że widoczna jest progresja, bo najpierw był awans, potem priorytetem było utrzymanie w ekstraklasie, a teraz mierzymy w górną połówkę tabeli - Grzyb z zadowoleniem wylicza dotychczasowe dokonania drużyny, ale zapytany, czy "Niebieska rodzina" jest w stanie powalczyć o coś więcej, unika jednoznacznej odpowiedzi: - Sport ma to do siebie, że trudno cokolwiek przewidzieć. Być może wiosną zaczniemy wszystko wygrywać i znajdziemy się w czołówce, ale patrząc realnie na nasze możliwości sportowo-organizacyjne, każde miejsce powyżej ósmego miejsca będzie dla Ruchu sukcesem - podkreśla.
Recepty i sposoby
Jesienią zespół z Cichej potwierdził, że drzemią w nim spore możliwości. Przykładem mogły być chociażby wygrane w efektywnym stylu mecze z poznańskim Lechem i Wisłą Kraków. Nas interesowała jednak recepta na zwycięstwa drużyny Ruchu w spotkaniach z potencjalnie słabszymi rywalami. - Najlepsza recepta to strzelenie jednej bramki więcej. Nie mamy złotego środka i można długo się mądrzyć i klepać w nieskończoność, a prawda jest taka, że do każdego rywala trzeba podchodzić z respektem, bez względu, które miejsce zajmuje w tabeli. Nasza przegrana w Wodzisławiu, brak zwycięstwa z Piastem Gliwice, czy męczarnie z Polonią Bytom potwierdzają jednak, że liga jest bardzo wyrównana i wiosną możemy być świadkami wielu niespodzianek - zapowiada Grzyb. Przed piłkarzami Ruchu jeszcze miesiąc wytężonej pracy. Dużo i zarazem mało, ale wiadomo już, że o wzmocnienia będzie bardzo trudno. Jak dotąd chorzowianie są dobrej myśli, zwłaszcza, że w poniedziałek mają dzień przerwy i spora grupa piłkarzy wybierze się do położonej w pobliskiej Pogorzelicy profesjonalnej ujeżdżalni. O skakaniu przez przeszkody nikt nie myśli, co najwyżej o krótkich spacerach w siodle i wdychaniu morskiego powietrza z wysokości końskiego grzbietu. Podobno to też doskonały sposób na rozładowanie emocji.
źródło: Sport