Damian Gorawski od środy jest piłkarzem Górnika Zabrze. Do polskiej ligi wraca po czterech latach, które spędził w Moskwie (trzy sezony), a potem w Szynniku Jarosławl. Jest wychowankiem Ruchu Chorzów i prawdopodobnie przeciwko "Niebieskim" zagra swój pierwszy mecz w barwach Górnika. - Sentyment do Ruchu został, ale na boisku nie ma o tym mowy. Wielkie derby to magia, spodziewam się kompletu widzów, wielkiego widowiska. Ja jednak póki co muszę wywalczyć sobie miejsce w składzie Górnika, to jest mój najbliższy cel - zapowiada Gorawski.
"Gora", który pochodzi z Rudy Śląskiej Goduli, nie wie, jak zostanie przyjęty przez chorzowskich kibiców na Wielkich Derbach Śląska. - Na Goduli jedni są za Górnikiem, drudzy za Ruchem. Mnie ojciec zabrał jako dzieciaka na trening Ruchu. Była w Chorzowie szkoła sportowa, łatwy dojazd, ale równie dobrze mogło być inaczej. W domu rodzice kibicowali zawsze synowi, a potem klubowi, w którym grał. Dziś gram dla fanów Górnika i oczekuję, że przyjmą mnie życzliwie. To jest dla mnie ważne. Nie wiem jak zareagują fani Ruchu. Pewnie część będzie gwizdała, a część zrozumie i podejdzie do tego zdrowo. Na Goduli fani Górnika mówią, że fajnie zrobiłem, a kibice Ruchu żałują, może część ma pretensje. Od tego nie uciekniemy, ale też rzeczywistości nie zmienimy - twierdzi.
- Spędziłem w Chorzowie piękne lata. Jako dzieciak, młody piłkarz, debiutant w lidze... Coś wspaniałego, czego się nie zapomina. Sentyment mam ogromny, ale wychodzę z założenia, że dwa razy się do tej samej rzeki nie wchodzi. To już było i pewnie nie wróci, nawet jeżeli kiedyś odszedłbym z Zabrza. Ja wątpliwości nie miałem. Zawodowo gram w piłkę, Górnik przedstawił mi dobrą ofertę, jest tutaj trener Kasperczak. Poza tym z Chorzowa odchodziłem sześć lat temu, mieszkam w Krakowie, więc przez moment nie pomyślałem kategoriami byłego gracza Ruchu, który idzie do Zabrza. Dziś gracze Barcelony przechodzą do Realu i świat się nie wali - mówi.
Gorawski jeszcze przed podpisaniem kontraktu z Górnikiem pojawił się na Cichej. - To był tylko jeden trening. Marcin Molek (trener UKS Ruch, rocznik 1995 - przyp. red.) to mój przyjaciel i przeprowadziłem sobie indywidualne zajęcia na stadionie w Chorzowie. Tylko tyle. Ze strony Ruchu nie było jednak żadnej propozycji, żadnego telefonu - wyjaśnia.
źródło: Sport / Gazeta Wyborcza Katowice