Trwający kryzys gospodarczy to trudny okres dla klubów piłkarskich. Jego skutki dotknęły już Ruch Chorzów, który ma opóźnienia z wypłatami dla swoich pracowników. Prezes "Niebieskich" zapewniła jednak, że pieniądze trafią zarówno na konta piłkarzy, jak i sprzątaczek. - Mieliśmy małe potknięcie, ale ono nie oznacza nic złego. Wszystko toczy się do przodu, jest fajnie - powiedziała Katarzyna Sobstyl w dniu rozpoczęcia przygotowań przez drużynę.
- Pierwsze sygnały o tym, że może nas dotknąć kryzys, zaczęły do nas docierać w drugiej połowie ubiegłego roku. W klubie zaczęliśmy sobie wtedy zadawać pytania: Jak się przygotować? Jak zareagować? Na początku zaczęło brakować pieniędzy na rynkach bankowych, potem kryzys dotknął USA i zaczęły się zwolnienia grupowe. Dla nas była to czytelna informacja, że też musimy zacząć ciąć koszty. Na początku zwolnienia dotknęły administrację. Następnie dyrektor sportowy spółki Mirosław Mosór został upoważniony do analizy kontraktów niektórych piłkarzy - opowiada pani prezes.
- Proszę pamiętać, że dopiero co spłaciliśmy długi naszych poprzedników. Powtarzaliśmy sobie, że nie możemy popełnić ich błędów. Sytuacja spółki akcyjnej jest szczególnie trudna. Kluby jeszcze długo nie będą na tyle silne, żeby same generować zyski. Jesteśmy uzależnieni od innych, czyli sponsorów czy reklamodawców, którzy też szukają oszczędności. Firmy będą ciąć koszty głównie na marketingu, także sportowym. Im wcześniej wszyscy zdamy sobie z tego sprawę, tym szybciej dostosujemy się do nowej sytuacji. Moim zdaniem czekają nas dwa trudne lata - dodaje.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice / Niebiescy.pl