Po tym jak czerwoną kartką w meczu ze Świtem ukarany został Jarosław Paśnik, między słupkami bramki Ruchu ponownie stanął Sebastian Nowak. W Nowym Dworze Mazowieckim nie udało mu się utrzymać czystego konta, a dzisiaj zawodnicy Widzewa zaaplikowali mu dwa gole. Może się więc okazać, że po karencji pierwszym bramkarzem Ruchu ponownie zostanie "Jaro", który do tej pory nie puścił żadnego gola.
- Czy miałeś szansę na obronę rzutu wolnego?
- Zawsze są szanse. Strzał był niby krótki z 17 metrów. W momencie uderzenia, jeden zawodnik z muru zasłonił mi wszystko, nie widziałem piłki i niestety wpadła. Fabiniak był w podobnej sytuacji, ale wydaje mi się, że w moim przypadku piłka leciała niżej nad ziemią. Poszło po ręce i wkulała się do bramki.
- Miałeś dzisiaj stosunkowo mało okazji do obrony, bo Ruch częściej atakował niż się bronił.
- Niestety nie udało nam się strzelić bramki i przegraliśmy drugi mecz z rzędu, który podciął nam skrzydła. Do karnego mieliśmy przewagę i atakowaliśmy non-stop. Wydaje mi się, że sędzia miał rację dyktując jedynastkę. Obrońca zahaczył piłkarza Widzewa i było 2:0.
- Gracie dobrze, a punkty niestety uciekają.
- Stworzyliśmy sobie dzisiaj kilka dogodnych sytuacji, ale nie udało się strzelić choć jednego gola. Bramkarz Widzewa bronił bardzo dobrze, zabrakło szczęścia i przegraliśmy.
- Dziękuję i życzę powodzenia w kolejnych spotkaniach.
- Dziękuję.