Odbyły się pierwsze rozmowy Scherfchena z dyrektorem Mirosławem Mosórem. Na razie umowa, która wiąże zawodnika z Ruchem do końca sezonu, nie została rozwiązana. Dlatego 30-latek normalnie trenuje pod okiem Bogusława Pietrzaka. - Piłeczka nie jest po mojej stronie. Naprawdę dobrze czuję się na Śląsku. Zżyłem się z chłopakami. Poza tym znalazłem synowi przedszkole. Odchodząc znowu zamieszam mu w głowie. Z chęcią zatem wypełnię kontrakt. Skoro jednak Mariusz Klimek otwarcie mówi, że klubu na mnie nie stać, to trzeba znaleźć sensowne wyjście - uważa "Szeryf".
Ile zatem zarabia defensywny pomocnik, który do Chorzowa trafił latem z Lecha Poznań? - Mam kontrakt będący średnią ligową. Naprawdę nie są to jakieś "kokosy" - przekonuje Maciej, który nie zdążył się spotkać w ostatnich dniach z głównym udziałowcem spółki, Mariuszem Klimkiem. Liczę, że spojrzymy sobie w oczy i porozmawiamy po jego powrocie - Maciej Scherfchen odnośnie spotkania z Mariuszem Klimkiem.- Wyleciał z kraju w interesach. - Z dyrektorem Mirosławem Mosórem będzie z kolei rozmawiał mój menedżer. Ja zamierzam się skupić wyłącznie na przygotowaniu do wiosny, choć jeszcze nie wiem, gdzie będę grał.
Piłkarz nie uważa, że przedstawienie sytuacji finansowej klubu było błędem. - Powiedziałem prawdę i żywiłem nadzieję, że kiedy wrócimy do treningu, to władze przedstawią nam jak sytuacja wygląda z ich perspektywy. Nie obraziłem klubu. Jeśli jednak druga strona twardo będzie obstawała przy swoim, to nie ma sensu cokolwiek robić na siłę - kończy Scherfchen.
źródło: SportSlaski.pl