Kryzys finansowy na Cichej zdaniem prezes Ruchu nie istnieje, więc piłkarze bez przeszkód powrócili po urlopach do swych zajęć. Całkiem nowych twarzy zabrakło, choć pojawił się wracający z wypożyczenia do GKS Katowice Łukasz Janoszka. Zabrakło natomiast Piotra Ćwielonga, który wrócił do krakowskiej Wisły i Marcina Sobczaka (przygotowuje się do sezonu ze słowacką MSK Żiliną, prawdopodobnie zostanie tam wypożyczony). Wciąż nie wiadomo co z Maciejem Scherfchenem. Działacze rozważają rozwiązanie z nim kontraktu.
Nie zapowiada się też na wzmocnienie siły ognia. Pomysł z pozyskaniem Emila Drozdowicza chyba upadł, a po Łukasza Cichosa, który podobno także był w orbicie zainteresowań chorzowskich działaczy, sięgnęła Korona Kielce. - Aktualnie mamy w zespole czterech napastników, ale teraz należy zadać pytanie, czy zostanie to wykorzystane? Mam na myśli fakt, że musimy stwarzać więcej sytuacji podbramkowych - tłumaczy opiekun "Niebieskich".
Szkoleniowiec chorzowian ujawnił, że w kręgu zainteresowań klubu jest pięciu młodych graczy, ale tylko jeden z nich w najbliższym czasie będzie uczestniczył w zajęciach pierwszego zespołu. Mowa o 23-letnim Tomaszu Judkowiaku ostatnio występującym w Stali Poniatowa. Pozostałych czterech graczy obserwowanych jest pod kątem przydatności do drużyny Młodej Ekstraklasy. Do ekipy seniorów dołączy także wypożyczony ostatnio Maciej Mizgajski z Piasta Gliwice. Pietrzak potwierdził, że spektakularnych transferów do klubu nie należy się spodziewać. Osłabienia? Prócz wspomnianych strat Ćwielonga i - być może - Sobczaka z Scherfchenem na odejścia się nie zapowiada. Póki co - zdaniem trenera - nie ma tematu sprzedania Marcina Nowackiego (podobno interesuje się nim Widzew Łódź). Natomiast zainteresowanie Danielem Ferugą wyraził pierwszoligowy GKS Jastrzębie. Przypomnijmy, że "Feriego" chciało Podbeskidzie Bielsko Biała, jednak ostatecznie plany transferowe spaliły na panewce.
W klubie z Cichej od dłuższego czasu brakuje rzecznika prasowego. Teraz zabraknie kolejnej osoby piastującej ważne stanowisko. Z Ruchem rozstał się bowiem Jarosław Barteczko pełniący do tej pory funkcję kierownika drużyny, niezwykle istotną dla organizacji życia drużyny. Ale na to, by Barteczkę miał ktokolwiek zastąpić się nie zanosi. - Cóż, jeżeli będzie trzeba, to sam przejmę jego obowiązki. Stanie się tak wówczas, gdy nie znajdziemy wiarygodnej osoby, która będzie w stanie podołać różnym wyzwaniom. Nie możemy działać pochopnie, bo to odpowiedzialna funkcja - zaznacza trener Pietrzak.
Co ciekawe, wciąż nie zdolny do gry jest Gabor Straka. - Jego schorzenie to dla medycyny jakieś niezbadane pole - zastanawiał się Bogusław Pietrzak. Były zawodnik słowackiej Artmedii Petrżałka ostatnimi czasy więcej czasu spędza w gabinetach lekarzy niż na murawie. Teraz zawodnik musi poddać się kolejnemu zabiegowi. - Ubolewam nad tym, bo on zamiast brać udział w okresie przygotowawczym będzie się leczył, siłą rzeczy sporo więc straci. Mam więc niedosyt - kończy opiekun "Niebieskich".
źródło: Niebiescy.pl