"Niebiescy" w zaległym meczu przyjaźni musieli uznać wyższość aktualnego lidera II ligi – Widzewa Łódź. Aspiracje do korony króla strzelców potwierdził Bartłomiej Grzelak, strzelając dwie bramki po stałych fragmentach gry. Była to dla chorzowskiej jedenastki druga porażka z rzędu, a zarazem trzeci mecz bez strzelonej bramki.
Obie drużyny zaczęły mecz bardzo uważnie. W pierwszym kwadransie spotkania gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Zawodnicy bardziej sobie przeszkadzali, niż starali się stworzyć jakieś składne akcje. Strzał z dystansu Koniecznego ładnie obroniony przez Nowaka oraz Grzegorza Bonka to wyjątki jeśli chodzi o tą część gry.
W 17 minucie dał o sobie znać najlepszy snajper Widzewa Bartłomiej Grzelak, który po faulu Barana na Michalskim z rzutu wolnego znalazł drogę do bramki. Piłka po jego uderzeniu lekko otarła się jeszcze o mur obrońców i przeleciała interweniującemu Nowakowi po ręce. Gra po stracie gola, zwłaszcza w wykonaniu Ruchu, ożywiła się. A wynikało to głównie z cofnięcią się drużyny gości. Niestety większość akcji kończyła się na 16 metrze, a gdy zawodnicy Ruchu oddawali strzały, to albo były za lekkie tak jak strzał Ćwielonga, albo niecelne tak jak uderzenia z dystansu Bonka i Grzyba.
Ostatnie 5 minut pierwszej połowy zdecydowanie należały do bramkarza Widzewa - Fabiniaka. Najpierw uśmiechnęło się do niego szczęście po ładnym strzale z dystansu Bonka, kiedy to piłka trafiła w poprzeczkę. A chwilkę później w świetny sposób "wyciągnął" piłkę po rzucie wolnym wykonywanym przez "Bonczka". W doliczonym już czasie pokazał także, że ma wspaniały refleks, chwytając futbolówkę uderzoną z najbliższej odległości przez Śrutwę. - Jak pierwsza interwencja wyjdzie, to potem broni się jak w transie - tuż po meczu, grę bramkarza Widzewa skomentował Bonk.
Po gwizdku kończącym pierwszą połowę, rozczarowani gracze Ruchu schodzili do szatni, gdyż wynik nie odzwierciedlał w pełni wydarzeń na boisku.
Tuż po zmianie stron wyborną okazję na wyrównanie miał Śrutwa. Otrzymał on doskonałe podanie od wprowadzonego w przerwie Łudzińskiego, jednak jego strzał głową z 10 metrów minął lewy słupek bramki gości. Kilkadziesiąt sekund pózniej Bonk po raz kolejny próbował uderzać z dystansu. Jednak tym razem jego płaski strzał odbił się od nog obrońców Widzewa, piłka poleciała w stronę Grzyba, a le ten za późno zorientował się w całej sytuacji i jego strzał rozpaczy z ostrego kąta poszybował wysoko nad poprzeczką.
W 54 minucie jedną z nielicznych akcji miał Widzew, ale strzał Grzelaka minął prawy słupek. Gdyby jednak napastnik Widzewa lepiej przymierzył się do strzału, to Nowak z pewnością musiałby wyciągać piłkę z siatki, gdyż był zasłonięty przez obrońcę. 5 minut pózniej Śrutwa odtrzymał ładne, długie podanie od Makucha. Popularny "Super Mario" do końca był jednak naciskany przez obrońcę z Łodzi, czego efektem był niezbyt celny "lob". Natomiast po silnym strzale aktywnego Łudzińskiego świetną paradą popisał się po raz kolejny Fabiniak, parując strzał na róg.
W 79 minucie minucie wbiegającego w pole karne Grzelaka "skosił" Wojciech Myszor i sędzia nie miał wątpliwości pokazując na "wapno". Jedenastke na gola zamienił sam poszkodowany, strzelając tym samym swoją 15 bramkę w sezonie. Po tym wydarzeniu wynik próbował jeszcze zmienić Petasz (wykonując w swoim stylu rzut rożny), jednak skupiony Fabiniak zdołał wybić piłkę na kolejny róg. W 92 minucie, kiedy kibice opuszczali już stadion, Nowak bardzo dobrze wybronił strzał bohatera spotkania Grzelaka.
Po raz kolejny w tej rundzie Ruch był drużyną lepszą od swojego przeciwnika, częściej był przy piłcę, miał więcej strzałow, lecz nic z tego ponownie nie wyniknęło. Żeby myśleć o utrzymaniu trzeba strzelać bramki, a co więcej strzelać i wygrywać. W sobotę na Cichą przyjeżdza kolejna drużyna "z wyższej półki", a jest nim mający cały czas szansę na bezpośredni awans do Orange Ekstraklasy Śląsk Wrocław.
Ruch Chorzów 0:2 (0:1) Widzew Łódź
Strzelcy:
Grzelak 17', Grzelak 79' (karny)
Żółte kartki:
Klaczka - Siedlarz, Fabiniak
Składy:
Ruch: Nowak - Makuch, Klaczka, Balul, Smarzyński (18' Myszor) - Grzyb (70' Petasz), Pulkowski, Baran (46' Łudziński), Bonk - Śrutwa, Ćwielong.
Widzew: Fabiniak - Michalski (20' Kardasz), Konieczny, Szeliga, Nowak, Kowalczyk (71' Świerblewski), Siedlarz (46' Kuzera), Grzelak, Stawarczyk, Wawrzyniak.
Sędzia: Piotr Wieczerzak (Małopolski ZPN)
Widzów: 5.000 (w tym około 500 kibiców Widzewa)