Działacze Ruchu Chorzów chcą rozwiązać kontrakt z Maciejem Scherfchenem. Oficjalnie klubu nie stać na utrzymanie w składzie tak drogiego piłkarza.
Decyzję o tym podjęto dzień po tym, jak Scherfchen publicznie upomniał się o zaległe pieniądze dla siebie i kolegów z zespołu.
- Zaległości robią się coraz większe. Nie mam osiemnastu lat. Trochę w piłce przeżyłem. Za wykonaną pracę należą się pieniądze. I to nie tylko nam, ale również sprzątaczkom czy księgowości. Każdemu pracownikowi klubu, niezależnie czy zarabia tysiąc, czy 20 tysięcy złotych. Kiedy pensji się nie otrzymuje, to powstaje w człowieku zadra - powiedział Maciej Scherfchen portalowi "SportSlaski.pl".
Na odpowiedź "Niebieskich" nie trzeba było długo czekać. - Z panem Scherfchenem będziemy musieli się pożegnać, bo nie stać nas na utrzymywanie w klubie tak drogiego zawodnika. Chcemy rozwiązać z nim kontrakt za porozumieniem stron, bo ekonomia jest nieubłagana. Jego kontrakt jest bardzo dużym obciążeniem dla klubu, a z powodu kryzysu gospodarczego wpływy z emisji naszych akcji okazały się mniejsze niż wcześniej zakładaliśmy. To bardzo dobry zawodnik, więc myślę, że bez trudu znajdzie sobie nowego pracodawcę - stwierdził Mariusz Klimek, właściciel większościowego pakietu akcji chorzowskiego klubu.
Po wypowiedzi Scherfchena kibice Ruchu zaczęli się niepokoić, czy przypadkiem w poniedziałek na Cichej nie dojdzie do powtórki z Bytomia i piłkarze "Niebieskich", wzorem Polonii, nie zastrajkują, chcąc przyspieszyć wypłatę zaległości sięgających już blisko dwóch miesięcy.
- Jestem przekonany, że podczas pierwszego po zimowej przerwie treningu nie dojdzie do żadnego bojkotu zajęć. Wierzę, że nasi piłkarze są rozsądnymi ludźmi i widzą na jakim świecie żyją. Sytuacja w gospodarce jest teraz taka, że trzeba zaciskać pasa, a my jako spółka giełdowa szczególnie nie możemy żyć ponad stan. Musimy skorygować pensje zawodników, a na razie skupimy się na zlikwidowaniu zaległości. Mamy miesięczny poślizg w wypłatach, ale jeszcze przed startem rundy wiosennej wszystkie sprawy płacowe zostaną uregulowane. Już w piątek po południu na konta zawodników poszły pierwsze przelewy - powiedział Mariusz Klimek.
Polityka zaciskania pasa dotyczyć będzie na Cichej także transferów. - Zimą nie planujemy żadnych zakupów piłkarzy. Kadra drużyny uzupełniona będzie jedynie kilkoma młodymi zawodnikami. Czapki z głów przed klubami, które decydują się płacić milion złotych za piłkarza. Pytanie tylko jak długo one pociągną. Nas na takie wydatki po prostu nie stać - stwierdził stanowczo właściciel Ruchu.
źródło: Dziennik Zachodni