- Kocham wszystkie śląskie kluby, ale uważam, że powinno być odwrotnie. Najpierw umowa, potem bilety - mówi Marek Szczerbowski, dyrektor Stadionu Śląskiego na którym mają się odbyć derby Ruchu z Górnikiem. Być może Ruch będzie musiał zapłacić za wynajem Śląskiego więcej niż zakładał.
Wejściówki na Wielkie Derby Śląska (to już 28 lutego) można zamawiać za pośrednictwem witryny internetowej www.kupbilet.pl. Marzena Mrozik, która odpowiada w chorzowskim klubie za marketing, nie potrafiła wczoraj przesądzić, czy Ruch rozpoczął sprzedaż biletów mając podpisaną umowę na korzystanie z obiektu.
- To należy do zadań zarządu. Jeżeli umowa nie jest podpisana, to trzeba założyć, że tak się stanie. Wiedząc o skali wydarzenia nie mogliśmy dłużej czekać z rozpoczęciem dystrybucji biletów - tłumaczy.
Szczerbowski przesądza jednak o tym, że umowy nie ma. - Moja praktyka zawodowa podpowiada mi, że kolejność powinna być odwrotna. Najpierw umowa, potem bilety. Rozmowy dopiero przed nami. Nie chciałbym, żeby ktoś mi zarzucił, że działam na niekorzyść firmy, którą reprezentuję - mówi dyrektor. To może oznaczać, że Ruch będzie musiał zapłacić za wynajem Śląskiego więcej niż zakładał.
Tymczasem, mimo zapewnień, działacze Ruchu wciąż nie odpowiedzieli na list otwarty kibiców Górnika, którzy mają m.in. wątpliwości, co do cen biletów i ilości wejściówek, które trafią do sympatyków klubu z Zabrza.
List trafił też do Ekstraklasy SA, która zarządza rozgrywkami. - Mam nadzieję, że oba kluby dojdą do porozumienia. Zależy nam na promowaniu ligi przez takie wydarzenia jak Wielkie Derby Śląska - podkreśla Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy SA. - Kibice Górnika nie powinni mieć żalu o pulę biletów, jaka im przypadła [7,5 tys. - przyp.red.], to i tak ponad trzy razy więcej niż określają przepisy. Organizator ma obowiązek przekazać gościom 5 procent wejściówek. Jeżeli założyć, że na trybunach Śląskiego usiądzie 40 tys. fanów, to Górnik powinien dostać 2 tys. biletów - tłumaczy. - Co do różnej ceny wejściówek, to rzeczywiście nasze przepisy mówią, że bilety na miejsca o podobnej kategorii powinny być w tej samej cenie. Chyba że inaczej dogadają się kluby... - dodaje Skubis.
- Sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie. Fakt, że dotąd nie odpowiedzieliśmy na list fanów Górnika nie oznacza, że go lekceważymy, tylko że traktujemy go bardzo poważnie - zapewnia Mrozik.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice