Kiedy tylko zobaczyłem w internecie, że Marcin jest wystawiony na listę transferową, od razu pomyślałem o sprowadzeniu go do mojego zespołu - twierdzi Duszan Radolsky, trener MSK Żilina.
Temat pozyskania Sobczaka przez słowacki klub pojawił się jeszcze w ubiegłym roku, zaraz po ogłoszeniu listy transferowej Ruchu, na której znalazł się młody napastnik. Piłkarz, mimo że jesienią był najskuteczniejszym zawodnikiem chorzowskiego zespołu, według sztabu szkoleniowego "Niebieskich" nie miał zbyt wielkich szans na grę w pierwszym zespole.
Zagra o mistrzostwo
- Lepiej się stanie, jeśli Sobczak pójdzie do innego klubu, gdzie będzie miał możliwość stałych występów. Dla młodego chłopaka regularne pojawianie się na boisku to gwarancja rozwoju - tłumaczył Bogusław Pietrzak, szkoleniowiec chorzowian.
Żilina prowadzona jest przez doskonale znanego na Cichej Duszana Radolskiego, który jesienią niespodziewanie rozwiązał kontrakt z Ruchem. - Kiedy tylko zobaczyłem w internecie, że Marcin jest wystawiony na listę transferową, od razu pomyślałem o sprowadzeniu go do mojego zespołu. Walczymy w tym sezonie o mistrzostwo Słowacji, więc są nam potrzebne wzmocnienia - tłumaczy słowacki szkoleniowiec.
W Żilinie Sobczak miałby zastąpić czołowego strzelca Petra Sztyvara, który został właśnie sprzedany do angielskiego Bristolu City występującego w Football League Championship. 29-letni napastnik jesienią zdobył dla słowackiego klubu pięć goli. Nowy zespół Sobczaka zajmuje w tabeli Corgon liga drugie miejsce i traci do lidera, Slovana Bratysława jedynie cztery punkty. - Rozmawiałem już z trenerem Radolskim i wiem, że w klubie są spore ambicje. Żilina ma w tym sezonie walczyć o najwyższe cele. Fajnie jest grać o dużą stawkę - podkreśla Sobczak.
Jak najszybciej
Z nieoficjalnych informacji wynika, że obydwa kluby doszły już wstępnie do porozumienia w sprawie rocznego wypożyczenia piłkarza. Pozostało do uzgodnienia kilka szczegółów. - Dostałem już taki sygnał, ale czekam na stuprocentowe potwierdzenie mojego wypożyczenia - przyznał piłkarz. - Mamy za sobą wstępne uzgodnienia, ale potrzebne są ostateczne decyzje. Wierzę, że uda się je podjąć w najbliższych dniach. Chciałbym Marcina w Żilinie jak najszybciej. Od poniedziałku rozpoczęliśmy już przygotowania do rundy wiosennej, a w przyszłym tygodniu wyjeżdżamy przecież na zgrupowanie - powiedział wczoraj Radolsky.
Bliżej niż do Aarau
Tym samym wygląda na to, że nieaktualny stał się temat przejścia Sobczaka do ligi szwajcarskiej. Piłkarz miał też propozycję z tamtejszego FC Aarau, gdzie szkoleniowcem jest doskonale znany w Polsce Ryszard Komornicki. - Trener Komornicki, z którym znam się z czasów moich występów w Gwarku Zabrze, namawiał mnie na kilkudniowy przyjazd do Szwajcarii, gdzie miałbym zaprezentować się na boisku. Wolałem wybrać jednak opcję słowacką, bo trener Radolsky to szkoleniowiec, któremu wiele zawdzięczam. Za jego czasów w Ruchu regularnie grałem, więc liczę, że podobnie będzie w Żilinie - mówi Sobczak.
Drugim mocnym argumentem dla piłkarza przemawiającym za wyborem kierunku słowackiego jest odległość. Żilina położona jest od rodzinnego miasta piłkarza, czyli Jastrzębia, zaledwie 100 kilometrów, zaś Aarau jedenaście razy dalej. - Robię właśnie prawo jazdy, żebym mógł swobodnie przemieszczać się na Słowację. To naprawdę niedaleko, liczę, że poradzę sobie w Żilinie i odbuduję się tam po okresie siedzenia na ławce - podkreśla Sobczak.
źródło: Sport