Grzegorz Goncerz należał do najlepszych zawodników mistrza jesieni Młodej Ekstraklasy, Ruchu Chorzów. W grudniu został jednak wystawiony na listę transferową "Niebieskich", co może oznaczać, że niedługo zmieni on klub. Taką decyzją zaskoczeni byli jego koledzy z drużyny Młodej Ekstraklasy, którzy chórem stwierdzili, że podejście Grzegorza Goncerza do treningów i życia codziennego jest godne naśladowania.
Pierwszy trening Młodej Ekstraklasy a na nim Grzegorz Goncerz. Czy to oznacza, że zostajesz w Ruchu?
Grzegorz Goncerz: - Kontrakt mam ważny jeszcze przez półtora roku, jednakże przez trenerów i działaczy zostałem wystawiony na listę transferową, co oznacza, że jeśli zgłosiłby się jakiś klub i dogadałby się ze mną jak i z Chorzowem pewnie zmieniłbym otoczenie. Na dzień dzisiejszy nie mam żadnej konkretnej propozycji, dlatego dziś rozpoczynam treningi z Młodą Ekstraklasą Ruchu.
Satysfakcjonują Cię występy w tych rozgrywkach?
- Zdecydowanie nie! Przychodząc tutaj w lutym wraz z trenerami postanowiliśmy, że pół roku damy sobie na odbudowanie mojej formy po ciężkiej kontuzji, którą złapałem jeszcze w Kmicie Zabierzów. Sześć miesięcy minęło, postanowiłem zostać i pokazać się trenerowi Radolsky'emu. Jego nie przekonałem do siebie. Z Bogusławem Pietrzakiem umówiliśmy się, że jeszcze pół roku powalczę o tą pierwszą drużynę. Patrząc na to, że zostałem wystawiony na listę transferową można wywnioskować, że nie spełniłem pokładanych nadziei. Będę musiał zmienić otoczenie, gdyż interesuje mnie już tylko piłka seniorska.
Powiedziałeś, że nie otrzymałeś konkretnej oferty, jednakże są kluby, które pytały o Ciebie...
- Zgadza się, były zapytania i podchody pod moją osobę, jednakże nie padły żadne konkrety, dlatego nie chciałbym wymieniać nazw tych drużyn. To bardzo śliski temat. Pytały kluby z Ekstraklasy oraz z I i II ligi. Jednak jak na razie są to tylko luźne rozmowy. Wiadomo, że jako piłkarz chciałbym grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. To jest moje marzenie. To moja ambicja. A jak będzie? Czas pokaże. Do Chorzowa trafiłem za darmo, więc myślę, że nie powinno być żadnych problemów przy opuszczeniu tego klubu.
Wraz z kolegami z Młodej Ekstraklasy udało Ci się wywalczyć tytuł mistrza jesieni. Jak ta drużyna będzie wyglądać po przerwie?
- Na pewno pojawią się nowe twarze. Kilku chłopaków odchodzi, więc trzeba ich kimś zastąpić. Po to właśnie jest Młoda Ekstraklasa - aby ci młodzi piłkarze się ogrywali. Ja osobiście nigdy nie sądziłem, że w wieku 20 lat będę za stary na jakąś drużynę. Teraz to ma miejsce, więc tak jak powiedziałem, mój czas w Młodej Ekstraklasie Ruchu Chorzów dobiega końca. Tą drużynę stać jednak na końcowy sukces. Dostarczyliśmy pierwszej drużynie największą ilość zawodników w całej lidze. Swoją szansę dostanie Babiarz, Szczypior, Mizgajski, Flis i Haftkowski. To powód do dumy.
Cofając się do przeszłości, nasuwa się pytanie - co się stało z tym piłkarzem, który zaliczył już kilkanaście występów w Ekstraklasie w barwach Górnika?
- Ja jestem osobą, która nie żałuje żadnych podjętych decyzji. Na Roosevelta miałem możliwość podpisania dłuższego kontraktu, jednak zdecydowałem się na przenosiny do Zabierzowa. To miał być inny klub. Niestety nie wyszło. Cieszę się jednak, że miałem możliwość pracy z trenerem Kowalikiem, który nakreślił model szkoły francuskiej, próbowany teraz w Zabrzu. Dalej pracuję nad sobą, ponieważ chcę zaistnieć w tej dorosłej Ekstraklasie.
źródło: ASInfo