Powrót Piotra Ćwielonga z Ruchu do Wisły Kraków odbywa się w cieniu innych ruchów transferowych "Białej Gwiazdy". "Pepe" ma wzmocnić rywalizację na Reymonta.
Przez ostatnie dwa lata krążył między dwoma klubami. - Już nie uśmiecha mi się nigdzie jeździć. Chcę zostać w Krakowie i udowodnić, że potrafię grać nawet w tak dobrej drużynie jak Wisła - mówi 23-letni piłkarz, któremu nie wiodło się na Reymonta. W rundzie jesiennej sezonu 2007-08 rozegrał sześć meczów bez gola, po czym wrócił do Ruchu. Tam miał dobrą wiosnę (4 gole) i kiepską jesień (bez trafienia).
- W Wiśle zabrakło mi goli. Mogę grać w ataku, jako cofnięty napastnik i na skrzydłach, ale przegrałem wtedy rywalizację ze świetnie dysponowanymi piłkarzami. Przecież w życiowej formie byli Marek Zieńczuk i Kamil Kosowski, znakomicie spisywali się też Paweł Brożek i Rafał Boguski. Teraz chyba łatwiej będzie przebić się do składu - przyznaje Ćwielong.
A Ruch? - Również mogło być lepiej. Wiele osób już mnie skreśliło za pudła w sytuacjach podbramkowych, ale ja nad tym przez cały czas pracuję. Jeśli dostanę drugą szansę w Krakowie, to pokaże, że przez rok dorosłem - zapewnia "Pepe".
źródło: Przegląd Sportowy / wislakrakow.com