Najskuteczniejszy napastnik Ruchu może trafić na Słowację. Marcinem Sobczakiem poważnie interesuje się... Duszan Radolsky, szkoleniowiec MSK Żilina, a jeszcze niedawno trener "Niebieskich". - Duszan Radolsky kontaktował się ze mną przed świętami. To bardzo ciekawa propozycja. Na razie czekam na bieg wydarzeń. Porozumieć muszą się wpierw kluby - zaznacza napastnik, który strzelił w bieżącym sezonie siedem bramek, licząc mecze pucharowe. Imponował formą, kiedy Ruch prowadził... Radolsky. Po odejściu słowackiego trenera, zasiadł na ławce. Nie jest tajemnicą, że nie układała się jego współpraca z Bogusławem Pietrzakiem. Dlatego został wystawiony na listę transferową.

- I właśnie wtedy narodził się temat. Kiedy przeczytałem w internecie, że Sobczak jest do pozyskania, nawiązałem z nim kontakt - mówi Radolsky. Rozmowa miała miejsce jeszcze przed świętami. Teraz toczą się rozmowy na linii Chorzów-Żilina. Ruch wystawiając młodego piłkarza na listę transferową zaznaczył, że w grę wchodzi jedynie wypożyczenie. - Ale można przecież ustalić kwotę pierwokupu - zauważa Kazimierz Fliśnik, menedżer 21-letniego Sobczaka.
Nie brak też ofert z I ligi, lecz te nie są na razie brane pod uwagę. Sam piłkarz zdradził, że ma za to jeszcze jedną zagraniczną propozycję. - Mogę wyjechać do szwajcarskiego FC Aarau, gdzie trenerem jest Ryszard Komornicki. Zdążył mnie on poznać jeszcze za czasów, kiedy grałem w Gwarku Zabrze - tłumaczy "Bizon", który zawodnikiem Ruchu został przed rokiem. - Chcę wznowić treningi w klubie, w którym będę grał w rundzie wiosennej. Na razie jest nim Ruch - dodaje Sobczak.
Więcej na SportSlaski.pl