Wypowiedź
Tomasza Balula (obrońcy Ruchu Chorzów):
- Jechaliśmy do Nowego Dworu po 3 punkty. Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz. Na nasze nieszczęście Jarek Paśnik otrzymał czerwoną kartkę i to, w znacznym stopniu, pokrzyżowało nam plany. W II połowie mieliśmy przewagę, ale niestety jedna akcja w końcówce meczu zadecydowała o wyniku spotkania. Nam zabrakło szczęścia. Teraz jesteśmy w złych humorach, atmosfera w drużynie trochę padła. A szkoda, bo liczyliśmy na pewne zwycięstwo i chcieliśmy podtrzymać dobrą passę bez straty bramki. Mam nadzieję, że w kolejnym spotkaniu z Widzewem, będzie już o wiele lepiej.
Wypowiedź
Mariusza Śrutwy (napastnika Ruchu Chorzów):
- Spotkanie, które było rozgrywane na bardzo nierównym boisku, toczyło się pod nasze dyktando. I może przez to, że chcieliśmy za wszelką cenę wygrać, wracamy do Chorzowa bez punktów. Bramka w 90 minucie, to na pewno cios w plecy. Jesteśmy tym faktem bardzo załamani. Całą drugą połowę graliśmy w dziesiątkę i byliśmy stroną przeważającą. Niestety nie potrafiliśmy stworzyć sytuacji, która umożliwiłaby nam otwarcie drogi do bramki i tym samym udowodnić naszą przewagę.
Uważam, że kartka dla Paśnika oraz kilka innych sytuacji na boisku nie powinny zostać ocenione przez sędziego w ten sposób. Jarek najpierw uderzył w piłkę, a dopiero później zderzył się z napastnikiem. A zresztą nawet jeśli założymy, że to był faul, to i tak powinien on zostać zakwalifikowany na żółtą kartkę. Tym bardziej, że bramkarz Świtu we wcześniejszej sytuacji łapał piłkę poza polem karnym i otrzymał właśnie taki wymiar kary.
Ten mecz był na pewno do wygrania, bo Świt jest jedną z najsłabszych drużyn w lidze. Powinniśmy zagrać na pewno odważniej, bardziej ofensywnie. Winniśmy walczyć już na połowie przeciwnika albo nawet pod polem karnym. Teraz, przez te 3 dni musimy znów wszystko posklejać, byśmy mogli w spotkaniu z Widzewem zagrać o zwycięstwo, bo tylko to nas interesuje.