- W życiu kieruje się prostą zasadą - co ma być to będzie. Staram się grać i trenować, jak najlepiej. Dla zawodnika najkorzystniej jest udowadniać swoją wartość w każdym kolejnym spotkaniu - mówi Maciej Sadlok w wywiadzie dla portalu 11.pl.
Miałeś bardzo mocne wejście jako młody zawodnik do Ekstraklasy?
Maciej Sadlok: - Wszystko się fajnie zaczęło. Przed ligą grałem we wszystkich sparingach, następnie udany debiut i wygrana z Groclinem 4-1. Nasze zwycięstwo było dużą niespodzianką. Byłem nieco zszokowany, że w kolejnym meczu już nie dostałem szansy, niestety trener nie wyjaśnił mi swojej decyzji.
Od kiedy trenerem Ruchu jest Bogusław Pietrzak grasz regularnie w podstawowym składzie. Zostałeś kluczową postacią obrony. Jak sądzisz, dlaczego szkoleniowiec obdarzył cię tak dużym zaufaniem?
- Każdy trener inaczej tworzy skład i nigdy nie usatysfakcjonuje wszystkich zawodników. Cieszę się, że dostałem szansę, ale bardzo trudno powiedzieć, skąd zaufanie do mojej osoby. Być może wynika to z faktu, iż od dłuższego czasu trener mógł mnie obserwować podczas występów w Młodej Ekstraklasie.
Skąd się bierze twoja pewność i doświadczenie na boisku?
- Wynika to z mojej psychiki, czasami same umiejętności nie wystarczą. Podczas meczu trzeba być maksymalnie skoncentrowanym, ale jednocześnie rozluźnionym.
Czego brakuje, aby dostrzeżono twój talent w Europie?
- Wydaje mi się, że ważne jest szczęście, żeby zagrać dobry mecz i pokazać się wysłannikom innych klubów. Mam wrażenie, że właśnie szczęście jest bardzo potrzebne, aby zawodnik mógł się wybić.
Zostałeś powołany do Reprezentacji U-19. Czy zastanawiałeś się może, czy twoje nazwisko znalazło się także w notesie trenera Ulatowskiego?
- Nie wybiegam aż tak daleko w przyszłość. W życiu kieruje się prostą zasadą - co ma być to będzie. Staram się grać i trenować, jak najlepiej. Dla zawodnika najkorzystniej jest udowadniać swoją wartość w każdym kolejnym spotkaniu.
Czego nauczyłeś się w rodzinnym klubie - Pasjonacie Dankowice? (ojciec Macieja Sadloka pełni funkcje prezesa/trenera - przyp. red.)
- Miałem wielkie szczęście, że moim trenerem był mój tata. Zależało mu bardzo na tym, aby rozwijać umiejętności młodych graczy. To dzięki jego staraniom w Dankowicach otwarto gimnazjum i liceum o profilu sportowym. Mieliśmy idealne warunki do pracy, wiele klubów pierwszoligowych mogłoby nam pozazdrościć.
Jak wyglądają twoje relacje z kolegami z drużyny? Z kim się przyjaźnisz?
- Muszę przyznać, że cała drużyna wspólnie rozwiązuje problemy. W życiu prywatnym, najlepsze relacje łączą mnie z Krzysztofem Nyklem oraz Remkiem Jezierskim.
Jak układają się twoje relacje z kibicami Ruchu? Czy czujesz, że jesteś już postrzegany, jako pełnowartościowy gracz Niebieskich?
- Kibice Ruchu są wymagający. Mam świadomość, że nasze relację są poprawne. Sądzę, że fani lubią młodych zawodników, ale najważniejsze to pamiętać, że gramy właśnie dla nich.
Które miejsce w lidze zajmie Ruch w tym sezonie?
- Dotychczas idzie nam całkiem dobrze. Chciałbym, żebyśmy ostatecznie znaleźli się w pierwszej siódemce. Jak będzie, to się okaże.
Czy mógłbyś coś więcej powiedzieć, o Młodej Ekstraklasie? Wiele osób bagatelizuje te rozgrywki, Ty dzięki nim się wypromowałeś.
- To bardzo dobry pomysł. Cieszyłem się, że mogłem grać na stadionach, gdzie występują gwiazdy polskiej ligi. To uczy młodego gracza, profesjonalizmu i daje możliwość kontaktu z graczami pierwszej drużyny.
Co jest siłą Ruchu?
- To, że jesteśmy zespołem. Potrafimy się mobilizować i grać z najsilniejszymi drużynami np. Wiślą czy Legią.
Rozmawiali: Maciej Zborek, Paweł Leśniak, Wit (11.pl)