34-letni obrońca Ruchu Chorzów ma kontrakt ważny do czerwca. Tymczasem klub rozważa, czy nie zaproponować Ireneuszowi Adamskiemu możliwości rozwiązania umowy. - Irek zrobił kawał dobrej roboty na Cichej. Dlatego jeśli będzie miał jakąś ofertę, to nie będziemy mu robili żadnych przeszkód w odejściu - oznajmia dyrektor Mirosław Mosór. Sam piłkarz nie myśli jednak o takim rozwiązaniu. Na Śląsku ma ustabilizowane życie. Żona pracuje, zaś dzieci uczęszczają do placówek oświatowych. - Dlaczego w życiu jest tak, że jak sobie człowiek poukłada wszystko, to się sytuacja musi przewrócić? Moja obecność na liście transferowej komplikuje mi życie. Dostałem jak obuchem w łeb - wzdycha Adamski.
Piłkarz przegrywał jesienią rywalizację z młodszymi kolegami. Na środku obrony grali Rafał Grodzicki i Maciej Sadlok. Adamski był próbowany na lewej obronie w meczach Pucharu Ekstraklasy. - Nie czuję się gorszy od kolegów. Nie brakuje mi też sił. Moje ostatnie badania wydolnościowe u doktora Wielkoszyńskiego są lepsze od poprzednich. Jeśli nadal będę w kadrze pierwszego zespołu, to zamierzam w trakcie okresu przygotowawczego przekonać do siebie trenera - zapowiada defensor.
Ruch szuka tymczasem nowego zawodnika na środek obrony. Być może będzie nim Wojciech Białek z Zagłębia Sosnowiec. - Ze mną nikt się nie kontaktował, aczkolwiek dochodzą do mnie sygnały z klubu, że jest zainteresowanie ze strony Ruchu. Z chęcią rozważę ofertę z Chorzowa. Mowa przecież o drużynie z ekstraklasy - nie kryje 21-letni Białek, należący do najlepszych obrońców II ligi zachodniej.
źródło: SportSlaski.pl