- Doceniam to, że "Niebiescy" zadebiutowali na giełdzie. W Ruchu są ludzie, którzy nieustannie szukają dla klubu czegoś nowego. Debiut na giełdzie świadczy o działaczach jak najlepiej - mówi Antoni Piechniczek, były piłkarz oraz trener Ruchu.
Wiceprezes zarządu PZPN popiera politykę działaczy naszego klubu, którzy chcą stawiać na zawodników z regionu. - Słyszałem, że Ruch chce się opierać na wychowankach, na piłkarzach z regionu. Mnie to się podoba. Mogę kibicować Lechowi Poznań i Frankowi Smudzie - wielce możliwe, że to on poprowadzi reprezentację Polski na Euro 2012 - ale martwi mnie, że tam w podstawowym składzie jest siedmiu obcokrajowców. Jaki jest w tym interes polskiej reprezentacji? - zastanawia się Piechniczek, który domyśla się, że Radolsky jeszcze przed odejściem z Ruchu dostał nową ofertę pracy.
- Cenię Słowaka, ale według mnie jego odejście było wyreżyserowane. Prawdopodobnie dostał po cichu ofertę z Żyliny, która grała w Pucharze UEFA, i zorientował się, że tam będzie mu lepiej. Na dodatek Ruch miał wtedy dołek, trener był krytykowany, nie czuł się w Ruchu najlepiej. Bogusław Pietrzak, który go zastąpił, udowodnił, że Ruch może powalczyć z najlepszymi - twierdzi były selekcjoner reprezentacji Polski.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice