Drużyna Przyjaciół Wojtka Grzyba wygrała charytatywny turniej "Piłkarze Dzieciom". Zespół organizatora imprezy pokonał w finale "Gwiazdy" 7:3. - Podobnie, jak przy okazji dwóch poprzednich turniejów, jestem naprawdę bardzo zadowolony. Udało się zebrać sporo pieniążków, na trybunach zjawił się komplet widzów, a co najważniejsze mogliśmy zobaczyć uśmiech na twarzy dzieci – cieszył się popularny "Grzybek".
Kibice zgromadzeni w hali mysłowickiego Morisu obejrzeli łącznie 4 mecze (każdy po pół godziny). Najwięcej bramek, bo aż 15, padło w spotkaniu "Przyjaciół" z Naprzodem Janów. Hokeiści przegrali z piłkarzami 10:5 i nie przeszli do finału. Awansowały za to "Gwiazdy", które pokonały zespół Kibiców Ruchu 3:1. W meczu o trzecie miejsce spotkały się więc drużyny Kibiców i hokeistów. Po zaciętym boju fani wygrali z zawodnikami Naprzodu 3:2.
Finał także dostarczył sporą dawkę emocji. W pierwszej części (grano 2 x 15 minut) skuteczniejsze były "Gwiazdy", które zeszły na przerwę z jedno bramkową przewagą.
Gdy piłkarze mieli chwilę na odpoczynek, przeprowadzono licytację koszulki Wojciecha Grzyba i Stevena Gerarda. Większym wzięciem cieszyła się aukcja trykotu kapitana Ruchu, która została sprzedana za 1000 zł! – Poszła za więcej, bo na koszulce Gerarda nie było autografu – uśmiechał się kapitan Ruchu. Całkowity zysk ze wszystkich aukcji (zlicytowano również koszulki m.in. Mariusza Czerkawskiego, Krzysztofa Pilarza czy Naprzodu Janów) zostanie przekazany na mysłowicki Dom Dziecka im. Ojca Pio.
Kiedy zakończono ostatnią licytację, prowadzący całą imprezę Grzegorz Stasiak zarządził rozpoczęcie drugiej połowy finału. Przyjaciele Wojtka Grzyba od razu rzucili się od odrobienia strat, a że chęci im nie brakowało, wygrali z "Gwiazdami" aż 7:3! - Na parkiecie nie było przyjacielskiej atmosfery. Było twardo, a Gwiazdy bardzo chciały wygrać. I pewnie to cieszyło kibiców, bo przy tym całym zamieszaniu, mogli zobaczyć trochę dobrej piłki. Okazało się, że poprzeczka była wysoko zawieszona. Wynik jest trochę mylny, bo rozjechaliśmy ich na końcu. Tak naprawdę było ciężko, szczególnie do przerwy – mówił Grzyb. Podobnego zdania był Mariusz Śrutwa: - Na boisku momentami iskrzyło. Co niektórzy nie wytrzymali ciśnienia, pojawiły się wślizgi, otarcia. Ale drużynie przeciwnej to nie pomogło i w konsekwencji wygraliśmy.
Na zakończenie imprezy, miły prezent sprawili Wojciechowi Grzybowi podopieczni mysłowickiego domu dziecka, którzy przekazali mu obrazek z jego wizerunkiem. – Z tego co się orientuję, to dom dziecka zlecił to komuś. Moją podobiznę podobno naszkicowała pani plastyk. Muszę przyznać, że jestem na tym obrazku nawet podobny do siebie (śmiech). Przyznam, że był to trafiony prezent i pewnie zawiśnie nad kominkiem – nie krył zadowolenia "Grzybek".
– Pierwszy raz wziąłem udział w takiej imprezie. Cieszę się, kiedy mogę zrobić coś dobrego dla dzieci. Nie wszyscy mieli w życiu takie szczęście, jak my piłkarze. Być może kiedyś, gdy będę tak popularny, jak Wojtek, zorganizuję taki turniej? Na pewno byłaby to fajna sprawa – mówił Pavol Balaz, który zagrał w drużynie "Przyjaciół".
Mariusz Śrutwa: - U Wojtka na turnieju zagrałem po raz trzeci i pojawię się również na każdym innym, gdzie można pomóc osobom potrzebującym. Każdy z nas, kto grał na jakimś poziomie otrzymał prezent od losu. Czasami go trzeba spłacać. Można go spłacić w takiej formie, że pomoże się tym, którzy nie mieli tyle szczęścia co my. Cieszę się, że możemy dać dzieciom trochę radości i spłacić dług wdzięczności od losu.
źródło: Niebiescy.pl
Kilka zdjęć z turnieju
