Grzegorz Baran do drużyny Ruchu Chorzów dołączył podczas zimowego okna transferowego. W spotkaniach towarzyskich zyskał zaufanie trenera Wleciałowskiego, dzięki czemu od początku rundy wiosennej gra w pierwszym składzie "Niebieskich". Do tej pory w dwóch spotkaniach zagrał na pozycji obrońcy. W meczu przeciwko Lechii Gdańsk, pod nieobecność Grzegorza Bonka, wystąpił jednak w roli pomocnika. Zmiana miejsca gry nie sprawiła 24-letniemu Baranowi żadnych problemów. W piątek był on jednym z najjaśniejszych punktów zespołu.
- Jak oceniasz dzisiejszy mecz?
- Bardzo się cieszę, że w końcu strzeliliśmy bramki i zdobyliśmy te trzy punkty. Po raz kolejny zagraliśmy z tyłu "na zero", co jest powodem do zadowolenia. Nasza gra nie wyglądała najgorzej w ostatnich dwóch meczach, ale brakowało goli. Dzisiaj się udało i wygraliśmy. Pokazaliśmy walkę, dzięki czemu Lechia nie stworzyła wielu sytuacji bramkowych.
- Kibice są zadowoleni z Twojej postawy. Od początku rundy wiosennej grasz bardzo dobrze, dzięki czemu zyskałeś również zaufanie trenera.
- Miło mi, że kibice tak mówią. Cieszę się, że gram w pierwszym składzie. Staram się wszystko robić jak najlepiej i oby tak dalej.
- Zagrałeś dzisiaj w linii pomocy, co było okazją do szerszego zaprezentowania się przed chorzowską publicznością.
- Grzesiu Bonk pauzował za cztery żółte kartki i trener Wleciałowski postawił mnie w środku pola. Dla mnie nie ma żadnej różnicy, czy gram ostatniego obrońcę czy w środku pomocu. Wydaje mi się, że zawodnik w dzisiejszych czasach powinien być uniwersalny. W linii pomocy jest się bardziej widocznym. Praktycznie jest to jakby kręgosłup zespołu. Nie można dopuszczać przeciwnika do sytuacji podbramkowych. Dodatkowo dzisiaj nasi napastnicy wywiązali się ze swoich zadań, strzelili bramki i możemy się cieszyć z trzech punktów.
- Z jakim nastawieniem jedziecie do Łodzi?
- Na pewno pojedziemy po zwycięstwo. Trener nas uczula przed każdym meczem, że mamy swój system gry, który mamy wypełniać. Z pewnością się nie poddamy i będziemy grali o trzy punkty.
- Dziękuję za rozmowę i gratuluję zwycięstwa.
- Dziękuję.