Młodzi piłkarze Ruchu na zakończenie jesiennych zmagań rozbili w pył gości z Wrocławia i jeszcze pewniej rozsiedli się w fotelu lidera rozgrywek Młodej Ekstraklasy.
"Niebiescy" przed meczem mieli w pamięci listopadową porażkę we Wrocławiu, kiedy to prowadząc 2:1 w samej końcówce dali wydrzeć sobie zwycięstwo i nie zdobyli nawet punktu. - Owszem, wciąż o tym pamiętaliśmy i bardzo chcieliśmy wygrać, zrewanżować się za tamtą porażkę - mówił po meczu bramkarz chorzowian, Mateusz Struski.
Bardzo aktywny na placu gry od pierwszego gwizdka sędziego był Michał Haftkowski i to on otworzył wynik meczu. Wkrótce w ślad za nim podążył partnerujący mu w ataku Marcin Sobczak. Gdy zegar wskazywał 33. minutę obrońcy Śląska pogubili się we własnym polu karnym, a w ogromnym zamieszaniu najlepiej odnalazł się właśnie "Bizon", który wepchnął piłkę do siatki z najbliższej odległości. Tuż przed przerwą wrocławianie omal nie zdobyli bramki kontaktowej. Marcin Trojanowski wpadł w pole karne, ograł kilku obrońców i uderzył mocno, ale w słupek.
Po przerwie przewaga Ruchu zarysowywała się jeszcze mocniej. Zaowocowało to kolejną bramką. Piotr Kieruzel wykorzystał fatalny błąd Krzysztofa Wołkanowskiego. Golkiper Śląska interweniował tak niefortunnie, że "wypluł" piłkę przed siebie, a gracz Ruchu w ekwilibrystyczny sposób podwyższył prowadzenie. Wkrótce potem kapitalnym uderzeniem z ponad 30 metrów popisał się Maciej Mizgajski, zdejmując tym samym "pajęczynę" spod spojenia bramki przyjezdnych. Kilka minut później Mizgajski podjął kolejna próbę trafienia do siatki z dalszej odległości, lecz tym razem futbolówka otarła się o poprzeczkę.
Przyjezdnych stać było jedynie na trafienie honorowe, ale za to przeprowadzone po bardzo składnej akcji. Linia obrony "Niebieskich", stanowiąca do 85 minuty dosyć sprawny mechanizm, dała rozmontować się kilkoma podaniami z pierwszej piłki, a Kamil Biliński dopełnił formalności i uratował twarz swojemu zespołowi. Jak się okazało nie był to koniec strzeleckiej kanonady, bo rezultat spotkania ustalił Paweł Lesik. Tuż po końcowym gwizdku arbitra zawodnicy trenera Ireneusza Psykały pozostali chwilę na boisku i wspólnie odśpiewali gromkie: "mamy lidera!". - Murawa nie była w najlepszym stanie, ale obie drużyny miały takie same warunki. Wygrana cieszy, teraz będziemy bronić pierwszego miejsca w tabeli. Zaliczka którą mamy nad pozostałymi zespołami nie jest zbyt wysoka, więc musimy mieć się na baczności. Ale myślę, że damy radę - optymistycznie zakończył Struski.
ME:
Ruch Chorzów 5:1 (2:0) Śląsk Wrocław
Bramki: Haftkowski 23’, Sobczak 33’, Kieruzel 59’, Mizgajski 66’, Lesik 87’ - Biliński 85’
Żółte kartki: Szczypior, Kieruzel - Trojanowski
Składy:
Ruch: Struski (88' Ciszewski) - Babiarz, Kieruzel, Urbański, Czaicki - Mizgajski (74' Lisowski), Flis (46' Jarecki), Korzeniowski (68' Lesik), Szczypior - Sobczak (46' Sobiech), Haftkowski (46' Goncerz).
Rezerwowy: Kuzia.
Śląsk: Wołkanowski - Bąk (86' Suppan), Kaśnikowski, Parada, Bodnar - Trojanowski, Małecki, Wilusz (46' Duraj), Witkowski (46' Baranowski) - Biliński, Milczarek (78' Wiraszka).
Rezerwowi: Nowak, Gajos.
Sędzia: Paweł Płoskonka (Tarnów)
źródło: Niebiescy.pl