Niebiescy są pierwszym polskim klubem, który będzie notowany na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Już w czwartek każdy chętny będzie mógł kupić akcje 14-krotnego mistrza Polski!
Po prawie roku oczekiwania działacze chorzowskiego klubu dopięli swego. - Rzeczywiście pierwsze informacje dotyczące Ruchu na giełdzie pojawiły się w styczniu tego roku. Fakt, że od tamtego dnia minęło 11 miesięcy pokazuje, jaki ogrom pracy musieliśmy wykonać - mówi Katarzyna Sobstyl. To właśnie prezes Ruchu pierwsza zaproponowała, by akcje chorzowskiego klubu wprowadzić na rynek New Connect. Data 4 grudnia nie jest przypadkowa. - Barbórka to śląskie święto, a my czujemy się na wskroś śląscy - uśmiecha się Sobstyl.
Dzięki emisji akcji niebiescy wzbogacili się o 1,8 mln zł. Pieniądze mają zostać przeznaczone na wzmocnienia i organizację klubu. To mniej niż oczekiwano jeszcze kilka miesięcy temu, wtedy mówiło się o 4, a nawet 5 mln. - Takie były założenia maksymalne. Biorąc jednak pod uwagę to, co dzieje się teraz na rynkach finansowych, to kwota jaką udało nam się uzyskać i tak jest dużym sukcesem - zapewnia Sobstyl.
Nominalna wartość akcji to 1,7 zł (kurs, który poznamy w czwartek na pewno będzie inny). - Ofertę skierowaliśmy do wybranych 59 podmiotów. Odpowiedziało czternaście. Wśród nich są i takie, które dotąd nie współpracowały z klubem - wyjaśnia prezes. Od czwartku zlecenie kupna akcji może już zgłosić każdy sympatyk niebieskich (do publicznego obrotu trafi 27 procent ogółu akcji).
Mimo podwyższenia kapitału głównymi udziałowcami Ruchu pozostają właściciel klubu Mariusz Klimek (65 proc. głosów) oraz Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej. Z okazji debiutu Ruch zamieni warszawską giełdę w... boisko. Do stolicy wybierają się bowiem nie tylko działacze, ale i piłkarze z Młodej Ekstraklasy (dziś najlepszy zespół w Polsce), którzy zabierają ze sobą piłki, bramkę, a nawet kawałek sztucznej trawy! Prezes Sobstyl zapewnia, że Ruch nie poprzestanie na notowaniach na rynku New Connect i w perspektywie najbliższych lat trafi na główny parkiet giełdowy. - Na razie jednak myślimy o chwili wytchnienia. W okresie świąteczno-noworocznym pracownicy spółki dostaną dwa tygodnie wolnego - zapewnia Sobstyl.
Dla Gazety:
Marek Kopel (prezydent Chorzowa):
- Życzę Ruchowi powodzenia. Chciałbym, żeby pomysł z giełdą okazał się trafiony i przysporzył klubowi pieniędzy na dalszy rozwój. Czy kupię akcje? Hmm... chyba nie nadaję się na inwestora. Z czasem mogę zmienić decyzję. Jestem jednak przekonany, że znajdą się tacy, którzy uznają, że inwestycja w klub sportowy okaże się trafiona.
Bogdan Kalus (chorzowski aktor i kibic niebieskich):
- Nie mam takich ambicji, żeby został akcjonariuszem jakiegokolwiek klubu sportowego. Będę trwał przy tym zdaniu tak długo, jak wokół polskiej piłki będą się kręcić ludzie, którzy psuli mi przyjemność oglądania spotkań piłkarskich przez długie lata. Ludzie, którzy wyżej nad sportowe emocje stawiali korupcję i ordynarne ustawianie wyników spotkań. Jeżeli jednak przyjdzie taki dzień, że uznam, iż piłka jest wolna od tych patologii, to kupię akcje i na pewno będą to akcje Ruchu. Cieszę się, że to właśnie "mój" klub jest giełdowym pionierem. Mam nadzieję, że wraz z debiutem coś w Ruchu ruszy i zespół zacznie grać na miarę oczekiwań kibiców.
Jan Miodek (językoznawca, wielki sympatyk Ruchu):
- A co to jest giełda? (śmiech) Muszę być z panem szczery - o giełdzie, debiucie Ruchu, akcjach i korzyściach z tego płynących - ze mną pan nie porozmawia. Mam o tych sprawach kompletnie zielone pojęcie. To byłoby z mojej strony hochsztaplerstwo, gdybym mądrzył się na ten temat. Ale też skłamałbym, gdybym powiedział, że nie jest mi miło, że to właśnie mój ukochany Ruch jest pierwszy! Kibicuję im!
Mariusz Śrutwa (były piłkarz Ruchu):
- Pamiętam spotkanie, gdy pierwszy raz usłyszałem o tym, że działacze chcą doprowadzić do debiutu giełdowego klubu. Założenia były takie, że akcje miały przede wszystkim kupić osoby niezaangażowane dotąd w finansowanie Ruchu. To miał być sposób na znalezienie i zachęcenie do współpracy nowych sponsorów. Teraz już wiemy, że akcje z pierwszej emisji trafią głównie do osób, które i tak już wspomagają Ruch. Czas na debiut nie jest najciekawszy. Wszyscy wiemy, że sytuacja na giełdzie zmienia się bardzo dynamicznie. Czy kupiłbym akcje? Miłość do Ruchu podpowiada mi - tak! Na razie wygrywa jednak zdrowy rozsądek, który mówi - poczekaj, zbierz więcej informacji. W przyszłości jednak nie wykluczam takiego rozwiązania.
Łukasz Sadłoń (kibic Ruchu - 20 lat, student Uniwersytetu Śląskiego):
- Jeżeli działacze liczą, że kibice zaczną teraz masowo wykupywać akcje to mogą się zawieść. Myślę jednak, że możliwa jest sytuacja, gdy sympatycy klubu będą chcieli mieć w domu symbolicznie jedną akcję. Dla mnie ważne jest to, że Ruch będzie musiał teraz działać przy otwartej kurtynie. Na internetowym forum niebieskich już krążą materiały, które klub opublikował w związku z debiutem. Teraz żadnych długów nikt już pod dywan nie zamiecie.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice