Od pierwszego w tym sezonie ligowego meczu Wisły z Ruchem minęły raptem cztery tygodnie. - Dość dużo czasu, żeby obejrzeć tamto spotkanie bez emocji. I po raz kolejny przypomnieć sobie, jakie proste błędy kosztowały nas utratę bramek i porażkę 0:2 - mówi trener Pietrzak. - Myślę, że w sobotę na Śląskim czeka nas zupełnie inne spotkanie. Skład w porównaniu z pierwszym meczem pewnie aż tak bardzo się nie zmieni, ale gra już zupełnie - dodaje.
W Krakowie piłkarze Ruchu zagrali koszmarnie słabą pierwszą połowę. - To się nie może powtórzyć! Przez kilkanaście minut nie było nas na boisku - przypomina Pietrzak. - Nie wiem, co się wtedy z nami działo. Zachowywaliśmy się tak, jakbyśmy się przestraszyli nazwisk - mówi Grzegorz Baran, pomocnik Ruchu. - Często mówi się, że "mecz przegrywa się w głowach". I nam właśnie coś takiego się przytrafiło. Przed każdym spotkaniem mobilizujemy się, obiecujemy walkę, ale czasami nic z tego nie wychodzi - dodaje Tomasz Brzyski, pomocnik niebieskich.
Trener Pietrzak podziela zdanie piłkarzy. - Gdyby o wynikach miały decydować tylko umiejętności, liga wyglądałaby tak: Legia, Wisła, Lech i długo, długo nikt. Ale ważne jest jeszcze przygotowanie, zaangażowanie w grę, umiejętność reagowania na stres. I tu mamy rezerwy. Bywały już mecze, gdy wszystko waliło się jeszcze przy bezbramkowym remisie - podkreśla szkoleniowiec.
Przed meczem w Krakowie trener Pietrzak poświęcił dużo czasu na analizę gry Pawła Brożka, ale najlepszy napastnik ekstraklasy i tak zdobył gola. - Strzela nam regularnie i to z tego samego miejsca. Na pewno pokażę je swoim piłkarzom jeszcze raz - uśmiecha się trener.
Baran: - Znam Pawła od dawna. W Krakowie chodziliśmy razem do szkoły. Według mnie to dziś najlepszy napastnik w Polsce. Zdobywa gole z wielką łatwością - dodaje. Miesiąc temu Pietrzak nie zdecydował się na indywidualne krycie Brożka. Teraz jeszcze się zastanawia. - Taka taktyka mogłaby się sprawdzić szczególnie przy stałych fragmentach gry. Wisła rozgrywa rzuty rożne i wolne z niezwykłą pewnością i precyzją. Proszę dać mi kartkę i już teraz mogę wszystko rozrysować - proponuje trener.
Brzyski: - Nie grałem w ostatnim meczu z Legią, więc sił mam dosyć. Jeżeli trener na mnie postawi, nie odpuszczę!
W Ruchu nie w pełni sił są wciąż Gabor Straka i Marcin Nowacki. Zapis w kontrakcie uniemożliwia grę Piotrowi Ćwielongowi. - Mówiłem mu, żeby dzisiaj nie przychodził, ale i tak mnie nie posłuchał - śmieje się Pietrzak, który chciałby, żeby Ćwielong grał w chorzowskim zespole także wiosną (w grudniu kończy mu się wypożyczenie z Wisły).
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice