Mateusz Struski (bramkarz Ruchu):
- Cieszę się, że udało mi się obronić strzał z ostatniej minuty i to w takich okolicznościach [Struski wybronił z bliskiej odległości strzał głową Aleksandra – przyp. red.]. Nie ukrywam się, że jestem zadowolony z awansu do dalszej fazy pucharu.
Obrona dziś była mieszana. Połowa zawodników grała z pierwszego zespołu, połowa z Młodej Ekstraklasy. Dlatego nie funkcjonowało to w pierwszej połowie tak, jak tego oczekiwaliśmy. Ale wraz z upływem czasu wychodziło nam to lepiej. Na szczęście nie było powtórki z meczu ligowego, gdzie straciliśmy szybko pierwszą bramkę, a potem Odra dołożyła jeszcze dwie. Wydaje mi się, że mogłem jednak ten strzał obronić. Poszedłem "na kolana", zamiast czekać do końca i wtedy ją załapać. (rob)
Krzysztof Nykiel: (obrońca Ruchu):
- Cieszymy się z awansu i tego, że zajęliśmy pierwsze miejsce. Bo to powoduje, że trochę pieniędzy wpadnie do klubowej kasy. Ale niestety, nie możemy być zadowoleni z naszej gry w pierwszej połowie. Szczególnie w pierwszym kwadransie wyglądało to tak, jakbyśmy nie wyszli na boisko. Byliśmy zbyt głęboko cofnięci i z tego też wynikało to, że już w 4. minucie straciliśmy bramkę. Na całe szczęście w końcówce Piotrek Ćwielong się przełamał. Oby lepiej było teraz w meczu z Wisłą. (rob)
Marcin Malinowski (pomocnik Odry):
- W pierwszej połowie, to my byliśmy stroną przeważającą, po przerwie ta gra się wyrównała i wydaje mi się, że wynik jest zasłużony. Liczyliśmy na to, że dowieziemy te 1:0 o końca. Nie udało się, ale ważne, że po raz kolejny pokazaliśmy, że stać nas na dobrą grę. Wykładnią tego jest dzisiejszy awans. Nie ma się co rozwodzić nad warunkami pogodowymi, bo one były jednakowe dla obu drużyn. Wiadomo, nie były one sprzyjające. Widać to było choćby po trybunach, bo frekwencja była marniutka. Ktoś to tak ustalił, a my jesteśmy do tego, żeby się do tego dopasować i realizować to. Czekają nas jeszcze dwie kolejki i musimy to dograć. (rob)
źródło: Niebiescy.pl