Niemoc strzelecka w wykonaniu Ruchu Chorzów zadecydowała o podziale punktów w Jaworznie. – Jesteśmy rozgoryczeni – mówił po spotkaniu trener chorzowian, Marek Wleciałowski. Jego podopieczni nie potrafili umieścić piłki w siatce Szczakowianki, pomimo, iż przez całą drugą odsłonę meczu grali z przewagą jednego zawodnika!
W porównaniu z ubiegłotygodniowym meczem z Zagłębiem Sosnowiec, w składzie drużyny z Chorzowa nastąpiły dwie zmiany. Pauzującego za żółte kartki Michała Smarzyńskiego zastąpił na prawej obronie Wojciech Myszor, a miejsce słabo spisującego się w poprzednim spotkaniu Krzysztofa Bizackiego zajął Grażvydas Mikulenas.
Popularny „Miki” pierwszy raz dał znać o sobie w 9 minucie meczu, kiedy to rozegrał z Wojciechem Grzybem ciekawą, dwójkową akcję, zakończoną strzałem tego drugiego. Chwilę wcześniej w polu karnym próbował „zamieszać” Marcin Makuch, ale jego poczynania zahamował Artur Adamus. Jaworznianie pierwszą podbramkową sytuację stworzyli sobie dopiero po kwadransie gry. Robert Chudy zaadresował piłkę wbiegającemu w pole szesnastki Pawłowi Cygnarowi, ale ten nie zdążył dobiec futbolówki, gdyż ta znajdowała się już w tym momencie w posiadaniu Jarosława Paśnika.
W 18 minucie spotkania Grzyb i Mikulenas próbowali przeprowadzić kopię swej wcześniejszej akcji. Tym razem obrońcy Szczakowianki połapali się jednak w zamiarach chorzowian i wybili piłkę na rzut rożny. Chwilę później, fatalny błąd popełnia Makuch. Przy wyprowadzaniu gry spod własnej połowy, niefortunnie podaje on piłkę do Krauzego. Ten biegnie kilkanaście metrów w kierunki bramki Ruchu, ale ostatecznie... nie dobiega nawet do „szesnastki”, ponieważ „Maki” efektownym wślizgiem w porę wybija piłkę na aut.
Chorzowianie zaczęli coraz częściej zapędzać się pod bramkę Tomasza Rogali. W 25 minucie duet napastników Mikulenas-Ćwielong rozpoczął szarżę w polu przeciwnika, w wyniku czego 20-letni „Pepe” został sfaulowany tuż przed linią pola karnego. Piłkę z rzutu wolnego, minimalnie nad poprzeczką, uderzał Grzegorz Bonk. W 35 minucie fantastycznym refleksem wykazał się Jarosław Paśnik. Z prawej strony futbolówkę w pole karne zagrywał Wojciech Krauze, a główkujący z 5 metrów Paweł Cygnar nie potrafił znaleźć sposobu na umieszczenie piłki w siatce.
Kiedy sędzia techniczny pokazywał na tablicy świetlnej, że pierwsza połowa zostanie przedłużona o jedną minutę, chorzowianie przeprowadzili szybką kontrę. Wybiegający na czystą pozycję Grażvydas Mikulenas został zahaczony przez Łukasza Hejnowskiego, w wyniku czego arbiter główny tego spotkania, po konsultacji ze swoim asystentem, pokazał byłemu zawodnikowi Ruchu drugą żółtą kartkę i nakazał opuszczenie placu gry.
W drugiej połowie spotkania „Niebiescy” coraz częściej zaczęli przebywać na połowie rywala. Sygnał do ataku, strzałem zza linii pola karnego, dał Marcin Makuch, jednakże piłkę na róg sparował golkiper miejscowych. Kilka minut później dobrze zapowiadającą się akcję Ruchu przerwał Adrian Prażmowski, który wybił piłkę spod nóg Michała Pulkowskiego. Chorzowianie pod bramkę gospodarzy próbowali przedostawać się głównie lewą stroną, gdzie co rusz dośrodkowania Makucha były blokowane przez obrońców Szczakowianki, bądź nie trafiały do celu.
W 71 minucie meczu z rzutu wolnego technicznie uderzył piłkę wprowadzony wcześniej Krzysztof Bizacki, lecz po raz kolejny na posterunku był Tomasz Rogala. Wymarzoną wręcz sytuację piłkarze Ruchu mieli kilkanaście sekund później. Z rzutu rożnego na piąty metr centrował Bizacki. Piłka znalazła się pod nogami Ćwielonga, ale ten czując oddech obrońców gospodarzy, trafia obok bramki. Napastnik Ruchu miał tego dnia jeszcze dwie szanse na zdobycie gola. Najpierw jego strzał, oddany z ok. 10 metrów, obronił jaworznicki bramkarz, natomiast w kolejnej akcji ofensywnie usposobiony „Pepe”, mając pustą drogę do bramki ... fatalnie skiksował! Spotkanie, które winno rozstrzygnąć się na korzyść Ruchu kończy się bezbramkowym remisem.
Drużyna prowadzona przez trenera Wleciałowskiego w przyszłym tygodniu najwięcej pracy będzie musiała poświęcić akcjom ofensywnym. To już bowiem drugie spotkanie z rzędu, w którym niewykorzystane okazje strzeleckie wołają o pomstę do nieba. Jeśli tak dalej pójdzie, to chorzowski scenariusz znów przybierze czarnych kolorów, tym bardziej, że Polski Związek Piłki Nożnej, odjął zespołowi Ruchu z ligowej tabeli sześć oczek.
Szczakowianka Jaworzno - Ruch Chorzów 0:0
Żółte kartki:
Hejnowski - Bonk, Myszor
Czerwone kartki:
Hejnowski 45' (druga żółta kartka)
Składy:
Szczakowianka: Rogala - Adamus, Prazmowski, Hejnowski, Dziółka - Antczak, Krauze (78' Rączka), Czerwiec, Borowczyk (46' Boś) - Chudy, Cygnar (57' Jarzynka).
Ruch: Paśnik – Myszor, Balul, Baran, Makuch – Grzyb (66' Bizacki), Pulkowski, Bonk, Basta (34' Wawrzyńczok) – Ćwielong (85' Markiewicz), Mikulenas.
Sędzia: Jacek Walczyński (Lublin)
Widzów: 2.500 (w tym 600 kibiców Ruchu)