Trener Ruchu Bogusław Pietrzak w desperacji sięgnął w meczu z ŁKS po Martina Fabusza. Niedawno mówił o nim, że jest bez formy. A 32-letni Słowak strzelił zwycięskiego gola - pisze Przegląd Sportowy.
Fabusz był ulubieńcem poprzedniego szkoleniowca, Duszana Radolsky'ego. W poprzednim sezonie napastnik z Trenczyna miał pewne miejsce w podstawowym składzie. W 29 spotkaniach zdobył 6 bramek. Od początku swojego pobytu na Cichej wzbudzał kontrowersje. Z jednej strony chwalono go za walkę w polu karnym i wygrywanie pojedynków główkowych, a z drugiej - ganiono za zbyt częste przechodzenie obok meczu.
Jednak w tegorocznych rozgrywkach nawet Radolsky rzadko na niego stawiał. Po zmianie szkoleniowca było jeszcze gorzej. Na dodatek Fabusz zachorował i zamiast trenować, brał antybiotyki. Wrócił do treningów przed spotkaniem ze Śląskiem, ale obejrzał je z trybun. - Nie gra, bo jest w słabej formie - tłumaczył Pietrzak.
Coraz głośniej zaczęto mówić o tym, że były król ligi słowackiej zimą będzie musiał szukać nowego klubu. Gdyby nie dramatyczna forma pozostałych napastników, mecz z ŁKS-em również spędziłby na ławie albo na trybunach. Trener dał mu szansę, bo nie miał już tak naprawdę wyjścia. Piotr Ćwielong już w tym sezonie zbyt wiele razy zawiódł, Marcin Sobczak stracił skuteczność, a Remigiusz Jezierski ledwo odzyskał formę, znowu doznał urazu (naciągnął mięsień dwugłowy na porannym treningu przed meczem z ŁKS-em - przyp. red.). Z kolei Michał Haftkowski i Artur Sobiech to melodia przyszłości.
Fabusz nie zawiódł. W konfrontacji z ŁKS-em zdobył bardzo ważnego gola. Ruch zainkasował trzy punkty i strzelił dopiero pierwszą bramkę na wyjeździe w tym sezonie. - Trener na mnie ostatnio nie stawiał, ale potrafiłem jakoś z tym żyć. Dostałem szansę i chyba ją wykorzystałem - mówił po spotkaniu uradowany Słowak, który w ostatnich tygodniach niemal w ogóle się nie uśmiechał.
Ruch już w piątek na Stadionie Śląskim czeka spotkanie z Legią Warszawą (początek meczu o godz. 20 - przyp. red.), tydzień później także na śląskim gigancie starcie z Wisłą Kraków. - Bardzo chciałbym zagrać przeciwko tym mocnym drużynom. Liczę na to, że zdobędziemy jakieś punkty - dodaje na koniec Słowak.
źródło: Przegląd Sportowy