Ten sezon miał być inny niż poprzedni. Ruch miał być groźny dla wszystkich zespołów, a nie tylko dla niektórych. Zostało jednak po staremu.
Wygrana z Lechem Poznań była tak wyczekiwanym odstępstwem od normy, bo Ruch, który kibice znają na co dzień, to wciąż zespół, który nie potrafi strzelić gola na wyjeździe, a na Cichej traci punkty ze słabą Arką i przeciętnym Śląskiem. Dlaczego tak jest? Oto pięć, najważniejszych według Gazety Wyborczej, powodów:
1. Stracona runda Marcina Nowackiego. To chyba jedyny piłkarz w Ruchu, który potrafi wziąć na siebie obowiązki rozgrywającego: regulować tempo gry, rozdzielać dokładne piłki do skrzydłowych i napastników. Z powodu urazu nie zdążył jednak przygotować się do sezonu i ciągle jest pół kroku za formą w jakiej być powinien. Teraz znowu kontuzjowany.
2. Transfer Marcina Zająca. Ale nie dlatego, że gra słabo, bo z zawodników, którzy latem dołączyli do chorzowskiej drużyny jest zdecydowanie największym wzmocnieniem. Paradoksalnie jednak wraz z jego przyjściem niebiescy stracili rasowego skrzydłowego. Przesunięty na prawą obronę Wojciech Grzyb (nieraz mówił, że nie lubi tej pozycji) daje drużynie zdecydowanie mniej niż by mógł. Kto pamięta dobre dośrodkowanie Zająca?
3. Zbyt duża wiara w chorzowską młodzież - tak utalentowaną, jak i nieobliczalną. Gdzie jest dziś Daniel Feruga? Gdy podpisywał kontrakt miał ambicje by pokierować grą niebieskich, a w tym sezonie zagrał raptem 15 minut! Przekonanie, że silny, ale przecież niezbyt szybki Marcin Sobczak, pozbawiony wsparcia starszych kolegów, sam porozbija obronę rywala, też jest naiwnością.
4. Nieskuteczność i Martin Fabusz. 540 minut bez gola na wyjeździe brzmi jak żart. A jednak Czy ktoś jeszcze pamięta, ile bramek zdobywał Ruch dzięki Fabuszowi, który stawał na palcach i strzelał gola głową, albo osaczony przez trzech obrońców potrafił odegrać piłką do kolegi? Tego nie potrafią wciąż Sobczak, Artur Sobiech ani Piotr Ćwielong. Po co więc przedłużano kontrakt z 32-letnim Fabuszem, skoro ten nie siedzi ostatnio nawet na ławce rezerwowych?
5. Nieoczekiwane odejście Duszana Radolskiego. Trudno wymagać od trenera Bogusława Pietrzaka, żeby prowadził zespół w takim samym stylu jak Słowak. To normalne, że trener zmienia taktykę. Może jednak nie ma w kadrze piłkarzy (dobranych przecież przez Radolskiego), którzy potrafiliby zrealizować jego pomysły? Może granie do znudzenia długich piłek na Fabusza jest jednak obecnie bardziej skuteczne, niż rozgrywanie zawiłych akcji w środku pola?
Dla Gazety Wyborczej
Bogusław Pietrzak, trener Ruchu:
- Nie zgadzam się z opinią, że gramy słabo, ale jednocześnie muszę też przyznać, że nie gramy też żadnej rewelacji. W piłce nożnej granica pomiędzy wygraną a porażką jest czasami bardzo cienka. Jest w lidze zespół, który według mnie gra zdecydowanie słabo, a jednak wygrywa! Zaręczam, że wierzymy w to co robimy. Nie damy się nieszczęściu i będziemy walczyć do końca.
Po ostatnim meczu zespół był tak zajechany, że trzech zawodników nadawało się do leczenia szpitalnego. Spotkanie ze Śląskiem kosztowało nas dwa, trzy razy więcej sił, niż nasz najlepszy mecz, czyli spotkanie z Lechem. Jaki wpływ na postawę Ruchu ma słabsza dyspozycja Nowackiego? Nie buduję drużyny w oparciu o lidera, ale zgadzam się, że Nowacki jest w piątce, może szóstce najlepszych pomocników ligi. Jednak przy założeniu, że jest w formie, a dziś niestety jest pod kreską. Krok po kroku wracał do dawnej dyspozycji i znowu przytrafiła mu się kontuzja.
To nie jest też runda Ćwielonga. Niewykorzystane sytuacje ciążą mu. Trzeba Piotrkowi podać rękę. Nie będę komentował zachowania kibiców, którzy wygwizdali go po ostatnim meczu. 90 procent fanów jest z Ruchem na śmierć i życie, ale czasami to pozostałe 10 procent potrafi zdominować trybuny. Decyzję o tym, że nie gra Fabusz biorę na siebie. Widzę go na co dzień i wiem w jakiej jest formie. Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem, że w przypadku zwycięstw w meczach z Arką i Śląskiem dołączylibyśmy do czołówki. Ruch to nie jest jeszcze zespół na czołówkę.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice