Inauguracja rundy wiosennej zapowiada się na Cichej bardzo emocjonująco. Już na samym początku chorzowianom przyjdzie się bowiem zmierzyć z odwiecznym rywalem, sosnowieckim Zagłębiem. Spotkanie, które w obu drużynach wywołuje niesamowity wzrost adrenaliny rozpocznie się w niedzielę o godzinie 16:00 na stadionie Ruchu.
W zespole „Niebieskich” panuje już pełna mobilizacja. Zawodnicy z Chorzowa chcą się przede wszystkim odegrać za trzy porażki, których doświadczyli w ostatnich meczach z Zagłębiem. - Na pewno trzeba mieć świadomość klasy przeciwnika oraz trudności jakie nas spotkają na boisku, ale trzeba też chcieć wygrać. I tak do tego meczu podchodzimy – tłumaczy trener Ruchu, Marek Wleciałowski, który w niedzielę oficjalnie zadebiutuje w tej roli przed chorzowską publicznością.
W składzie chorzowian na niedzielny mecz zabraknie pauzujących za kartki Mariusza Śrutwy, Grażvydasa Mikulenasa i Marcina Kośmickiego, a także kontuzjowanych Grzegorza Rajmana i Łukasza Janoszki. Na boisko nie wybiegnie ponadto również Tadeusz Bartnik. – Ten zawodnik wraca już do zdrowia, ale posiada zaległości treningowe i musi jeszcze nad tym popracować – stwierdził szkoleniowiec Ruchu.
W drużynie Zagłębia z pewnością nie zagra Przemysław Pitry, zdobywca zwycięskiego gola w ostatnim spotkaniu obu drużyn. W przerwie zimowej opuścił on Sosnowiec i przeszedł do Amiki Wronki. Z klubem z nad Brynicy pożegnali się także Marcin Bęben, Wojciech Małocha, Patryk Stemplewski i Marcin Warakomski. W ich miejsce trener Krzysztof Tochel sprowadził Błażeja Jankowskiego (zawodnika Podbeskidzia Bielsko-Biała, który był także testowany w przerwie zimowej przez „Niebieskich”), Adama Bensza (ze Śląska Świętochłowice), Piotra Bajerę (ze Świtu Nowy Dwór Mazowiecki), Pawła Lisieckiego (z Obry Kościan) oraz Vladimira Bednara. Obecnie do gry w zespole Zagłebia nie jest zdatny jedynie Marcin Lachowski, który skarży się na bóle brzucha. Pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera gości.
Boisko Ruchu, na którym jeszcze nie tak dawno zalegały tony śniegu z pewnością nadaje się do gry. W piątek przekonali się o tym chorzowscy zawodnicy, którzy odbyli na nim trening. - Gramy w niedzielę i teraz już nie ma znaczenia czy to boisko jest dobre czy złe. Najważniejsze jest teraz przygotowanie się do meczu – powiedział trener Wleciałowski, który ze względu na to, że rozpoczęcie rozgrywek nastąpiło dwa tygodnie później miał niemałe problemy z analizą przeciwnika. - Mecze sparingowe mają to do siebie, że często składy i ustawienia są eksperymentalne i nie można do końca poznać oblicza zespołu rywala. Jest to pewne utrudnienie i nie wiadomo czego się spodziewać ze strony Zagłębia – stwierdził.
Za swoją drużyną do Chorzowa przyjedzie wielu sosnowieckich kibiców. Otrzymali oni od Ruchu 650 biletów, ale jak sami zapewniają będzie ich co najmniej dwa razy tyle. Na pewno tłumnie zjawią się również miejscowi sympatycy, którzy już na prezentacji drużyny pokazali, że Chorzów tęskni za piłką w wydaniu ligowym.
Sędzią spotkania będzie Marcin Szulc z Warszawy.
Przypuszczalne składy:
Ruch: Nowak – Smarzyński, Klaczka, Baran, Makuch – Grzyb, Bonk, Pulkowski, Petasz – Bizacki, Ćwielong.
Zagłębie: Piętka – Bednar, Malinowski, Treściński, Jankowski – Kłoda, Morawski, Lachowski, Paczkowski – Zubanovic, Bajera.