Jeszcze przed wyjazdem do Krakowa, chorzowianie odgrażali się, że zaryzykują otwartą grę w konfrontacji z mistrzem Polski. Patrząc na ustawienie "Niebieskich" na boisku trudno było się jednak oprzeć wrażeniu, że jest zdecydowanie odwrotnie. Wpływ na to mogło mieć zbyt asekuracyjne ustawienie chorzowskiego zespołu. Na pierwszą połowę Ruch wyszedł na boisko z zaledwie jednym nominalnym napastnikiem, Marcinem Zającem, który ostatnio występuje głównie... w pomocy.
Wiślacy już do przerwy zaaplikowali chorzowianom dwa gole i praktycznie było po meczu. Straty mieli natomiast odrobić młodzi zawodnicy Ruchu, czyli Marcin Sobczak i Artur Sobiech. Żaden z nich nie potrafił jednak w konfrontacji z krakowskimi obrońcami pokusić się o akcję, która mogłaby odmienić losy spotkania.
W końcówce meczu Ruch stworzył co prawda kilka sytuacji do zdobycia gola, ale zarówno Zając jak i Marcin Nowacki fatalnie spudłowali marnując znakomite okazje. - Takiej sytuacji, jaką miałem, nie wypada marnować nawet na pierwszoligowych boiskach. Gdybym strzelił, to być może udałoby nam się coś ugrać - żałował po meczu Nowacki, który z kilku metrów przestrzelił nad bramką Wisły.
Chorzowianie nie potrafią zdobyć punktów w meczu z Wisłą od 2001 roku. - Po powrocie do ekstraklasy przegraliśmy trzeci mecz z Wisłą - podkreślał po końcowym gwizdku Nykiel. Fatalna passa trwa jednak znacznie dłużej, bo chorzowianie przed spadkiem z ekstraklasy przegrali z "Białą Gwiazdą" cztery, kolejne spotkania. W sumie niemoc wobec krakowian trwa już ponad siedem lat.
W obecnym sezonie "Niebiescy" są typowym zespołem własnego boiska, bo z sześciu wyjazdowych spotkań nie wygrali żadnego. Na boiskach rywali Ruch nie strzelił też gola, a wyjazdowy bilans goli (0-9) nie może napawać optymizmem. - Nie możemy się przełamać na wyjazdach. Staramy się, chcemy, ale nam nie wychodzi. Remis na stadionach gospodarzy, to za mało by piąć się w górę tabeli - twierdzi Marcin Zając. - W meczu z Wisłą po raz kolejny nie strzeliliśmy nawet bramki, a były ku temu okazje, szczególnie w drugiej połowie. W pierwszej odsłonie meczu Wisła była zdecydowanie lepsza, ale to wynikało z naszych prostych błędów - dodał Krzysztof Nykiel, pomocnik Ruchu.
W Chorzowie wierzą, że niemoc w końcu zostanie przełamana, bo kolejnym wyjazdowym rywalem "Niebieskich" będą piłkarze ŁKS Łódź. Najpierw Ruch czekają jednak dwa mecze na własnym boisku. - Na razie musimy szukać punktów u siebie i czekać na mecz wyjazdowy, gdzie uda nam się przełamać - dodaje Zając.
05.01 - 20.01 - treningi w Chorzowie
17.01 g. 12:00 - sparing: Puszcza Niepołomice 1:1 Ruch
21.01 g. 11:00 - sparing: Polonia Bytom 0:4 Ruch 21.01 - 24.01 - zgrupowanie w Wałbrzychu
24.01 g. 13:30 - sparing: Śląsk II Wrocław 2:1 Ruch 26.01 - 07.02 - treningi w Chorzowie
31.01 - sparing: Ruch - Odra Opole
08.02 g. 14:30 - 20. kolejka I ligi: Ruch - Śląsk Wrocław
* Więcej informacji o sparingach można zobaczyć po najechaniu na