Przylatując do Liverpoolu, na lotnisku wita wszystkich podróżnych pomnik Johna Lennona, jednego z czterech muzyków legendarnej grupy The Beatles. To oczywiście nie jedyny pomnik tego artysty w mieście. Liverpool znany jest także z piłki nożnej za sprawą FC Liverpoolu oraz Evertonu. Dostając się pod stadion Anfield Road, a dokładnie pod zewnętrzną stronę legendarnej trybuny The Kop, nie trudno zauważyć pomnika Billa Shankly-ego, trenera pod którego wodzą
Liverpool trzykrotnie triumfował w lidze, raz w Pucharze UEFA i dwukrotnie w Pucharze Anglii. Shankly stoi w radosnej pozycji, w której zwykł odbierać brawa od kibiców. Ma rozpostarte ręce, a na jego szyi zawiązany jest szalik. W 1973 roku, kiedy zespół świętował

zdobycie kolejnego tytułu Mistrza Anglii, jeden z kibiców ze wspomnianej trybuny rzucił na murawę ów szalik. Nadgorliwy policjant chciał go wyrzucić, tymczasem ubiegł go Bill Shankly. Powiedział wówczas do policjanta: "Dla Ciebie to tylko szalik, a dla tego chłopca to całe życie", po czym zawiązał go sobie na szyi. Pomnik waży 750 kg, został wcześniej zatwierdzony oraz w całości sfinansowany przez firmę Carlsberg. Na cokole pomnika widnieje napis: "Bill Shankly – sprawiał, że ludzie czuli się szczęśliwi". W mieście istnieje także brama imienia legendarnego trenera, a kibice stworzyli także stronę internetową poświęconą w całości swojej legendzie (www.shankly.com). Mimo, że Liverpool nie jest najpiękniejszym miastem na świecie, dzięki takim elementom nie trudno poczuć jego magiczną atmosferę, atmosferę miasta zakochanego w muzyce i piłce nożnej.
Liverpool to nie jedyny klub w Wielkiej Brytanii, przed którego stadionem widnieje pomnik. Przed Old Trafford, stadionem
Manchesteru United zastygli w bezruchu Sir Bobby Charlton, Denis Law i George Best. W 40-stą rocznicę zdobycia pierwszego Pucharu Europy przez Manchester, odsłonięto wykonany z brązu monument przedstawiający "United Trio". W ten sposób uhonorowano trzech najlepszych zawodników w historii czerwonych diabłów, z których każdy został uhonorowany nagrodą "Złotej Piłki". Pomniki legendarnych piłkarzy stoją także przed stadionami mniej znanych klubów. Dla przykładu przed stadionem
Swansea został odsłonięty pomnik Ivora Allchurch’a. Piłkarz zasilił szeregi Swansea w maju 1947 roku i w 445 występach zdobył 164 gole. Kibice po latach odwdzięczyli mu się zebraniem funduszy i uwiecznieniem jego postaci.
Tak przedstawia się pomnikowa sytuacja w Wielkiej Brytanii. W Polsce póki co przed stadionem żadnego klubu nie stoi pomnik żadnego z piłkarzy. Wkrótce

jednak może się to zmienić. Kibice
Legii Warszawa wpadli bowiem na pomysł aby przed stadionem stołecznego klubu postawić pomnik Kazimierza Deyny. Idea spodobała się od razu włodarzom klubowym, władzom miejskim i cieszy się dużym poparciem społecznym. Jak wiadomo kibice Legii nie żyją w najlepszej komitywie z władzami klubu, a szczególnie z przedstawicielami firmy ITI. Podjęli przeto decyzję, że w całości sfinansują postawienie pomnika. Sami będą docierać do sponsorów i zbierać pieniądze poprzez przygotowaną kampanię i nagłośnienie sprawy w mediach.
Warto zastanowić się czy uhonorowanie w ten sposób któregoś z legendarnych piłkarzy
"Niebieskich" jest realne. Po pierwsze wiąże się to z finansami, po drugie klub piłkarski musi posiadać taką historyczną postać, której uwiecznienie cieszyłoby się powszechną akceptacją. Jeżeli chodzi o drugi warunek, to Ruch Chorzów może pochwalić się wręcz plejadą piłkarzy, którym należałoby wystawić pomnik. Jeden z piłkarzy jest jednak szczególny. Jest nim
Gerard Cieślik, piłkarz który za życia jest żywą legendą klubu i gdyby przeprowadzić sondę, któremu zawodnikowi należałoby jako pierwszemu wystawić pomnik, to bez wątpienia Gerard Cieślik w tym głosowaniu by zwyciężył. Kłopot jednak w finansach. Przyjrzyjmy się zatem i tej kwestii. Koszt postawienia pomnika to wydatek rzędu
250 do 350 tys. zł. 350 tys. zł kosztowało wykonanie pomnika Jerzego Ziętka, który stanął w Parku przy katowickim Rondzie. Aby postawić pomnik został zarejestrowany Komitet Społeczny, który zebrał większą część tej sumy (270 tys. zł).
W roku 2007 kibice Ruchu kupując bilety zasilili budżet klubu kwotą 1,9 mln zł. W tym roku kwota ta na pewno będzie o wiele większa i będzie oscylowała w granicach 3 mln zł. Liczby te pokazują, że zebranie przez kibiców kwoty rzędu 300 tys. zł jest jak najbardziej realne. Oczywiście kibice przy odpowiednim nagłośnieniu sprawy mogliby liczyć na pomoc prywatnych firm oraz szerokiej społeczności Śląska. Pieniądze mogłyby być również zbierane podczas meczów. Wiosną Niebiescy będą rozgrywać ok. 7 meczów na swoim stadionie i jeżeli każdy z kibiców, w każdym z tych meczów, przy średniej 7-tysięcznej frekwencji, przeznaczyłby na ten cel 5 zł, to wówczas udałoby się zebrać 245 tys. zł. Gdyby udało się powtórzyć sukces organizacyjny Wielkich Derbów Śląska z marca tego roku, to kwota mogłaby być o wiele większa.
Czy wzorem zachodnich klubów w Chorzowie pojawi się pomnik legendarnej postaci związanej z klubem? Dużo zależy od samych kibiców i co ciekawe sami działacze klubowi nie muszą w tym uczestniczyć. Oczywiście współpraca w tej kwestii byłaby mile widziana. Pozostaje zatem sądzić, że to kwestia czasu i że nie jedna legendarna postać będzie witała fanów udających się na mecz.
Marco z FC Katowice