Bogusław Pietrzak lubi stawiać na młodzież. Babiarz, Goncerz, Haftkowski, Mizgajski, Sadlok, Sobiech, Sobczak, Struski, Trzmielewski – lista młodych zawodników, którzy zagrali w pierwszym zespole jest coraz dłuższa. Większość z nich szansę otrzymało podczas rozgrywek Pucharu Polski czy Pucharu Ekstraklasy. Jednak wczoraj trener Pietrzak po raz kolejny wykazał się niezwykłą odwagą i w ligowym meczu z Lechem Poznań na pozycję ostatniego obrońcy wystawił od pierwszych minut 19-letniego
Macieja Sadloka - Cieszę się, że trener się nie bał i na mnie postawił. Jestem młodym zawodnikiem, a jak wiadomo pozycja stopera jest bardzo odpowiedzialna – nie krył radości zawodnik, który rozegrał przeciwko Lechowi cały mecz.
Powód do dumy był tym większy, że chorzowianie w spotkaniu z "Kolejorzem" nie stracili żadnej bramki. Końcówka meczu była jednak bardzo trudna, gdyż Lech ze zdwojoną siłą atakował bramkę "Niebieskich". – Cieszę się, że zagraliśmy z tyłu na zero. Dla mnie to jest wielka sprawa – cieszy się Sadlok. - Obaw przed tym spotkaniem nie miałem, nogi się nie trzęsły. Mam wielki szacunek dla takich zawodników, jak Reiss, Rengifo czy Lewandowski. Możliwość konfrontacji z tak znanymi i dobrymi piłkarzami bardzo motywuje – dodaje młody obrońca.
źródło: Niebiescy.pl