Zorganizowana przy udziale ponad dwóch tysięcy sympatyków prezentacja drużyny Ruchu Chorzów na długo pozostanie w pamięci nowych zawodników. Niektórzy z nich nie ukrywali, że dopiero wczoraj mogli przekonać się, czym tak naprawdę jest dla kibica przywiązanie do barw klubowych. Imponowała frekwencja, doping, a także wspaniała atmosfera. - Tylu kibiców na przywitaniu piłkarzy jeszcze w życiu nie widziałem – mówił uradowany Marcin Makuch, którego zapytaliśmy o ocenę imprezy.
-
Jakie to uczucie, gdy wychodzi się na środek parkietu, a kibice skandują pana nazwisko?
- Na pewno pozytywne. Wiadomo, że za taki doping trzeba będzie się odwdzięczyć naszym kibicom zaufaniem na boisku. Powiem więcej, po takiej prezentacji każdy z zawodników będzie musiał pokazać, że zasługuję na grę w tym klubie.
-
Po takim przywitaniu chyba nie ma pan wątpliwości, że decyzja o przejściu do Ruchu była słuszna?
- Ruch jest z zespołem z takimi tradycjami, że można tutaj było przychodzić w ciemno, bo widać, że jest dla kogo grać. Jak grałem w Podbeskidziu to już wtedy odczułem atmosferę, którą tworzą tutejsi kibice.
-
Przeżył pan w poprzednich klubach podobną imprezę z kibicami?
- Kiedyś coś podobnego było po awansie Cracovii do Ekstraklasy. I teraz aż strach pomyśleć, co się będzie działo w Chorzowie, gdyby ta sztuka udała się Ruchowi (śmiech).
-
Z tego, co można usłyszeć z ust waszych działaczy, to taki scenariusz jest przygotowany.
- Nie ma co obiecywać gruszek na wierzbie, ale jeśli pierwsze mecze nam wyjdą, to kto wie? Na pewno możemy powalczyć o najwyższe cele. Proszę jednak tego nie odbierać, że musimy awansować za wszelką cenę, bo wszystko zweryfikuje boisko.
-
Na razie jednak będziecie musieli poczekać, bo mecz z Widzewem został przełożony.
- Akurat dla mnie to jest o tyle bez znaczenia, że my musimy być cały czas przygotowani do meczu. Tak więc to czy teraz zaczniemy czy później, to z mojej strony wszystko jedno. Może byłoby o tyle fajnie, że pierwszy mecz byłby u siebie. Wiadomo jaką sympatią darzą się kibice Ruchu i Widzewa, a zatem pod względem dopingu i atmosfery byłoby na pewno świetnie. Na szczęście ten mecz nam nie ucieknie i prędzej czy później do niego i tak dojdzie.