Dobiegło już końca 10-dniowe zgrupowanie drużyny Ruchu w Grecji. Zawodnicy „Niebieskich” zameldowali się dziś na Cichej kilka minut po godzinie 10. Dość nieoczekiwane przywitanie zgotowali im miejscowi kibice, którzy akurat mieli zbiórkę przed odśnieżaniem stadionu.
Chorzowianie przez cały pobyt mieli zapewnioną pomoc Krzysztofa Warzychy, który wcielił się w rolę głównego organizatora. To dzięki niemu „Niebiescy” mogli przygotowywać się do zbliżającej się rundy wiosennej w iście komfortowych warunkach. - Pragniemy podziękować Krzysztofowi Warzysze za to, że tak pieczołowicie wszystkiego dopilnował! – mówi Mariusz Śrutwa. – Z jego strony mieliśmy zapewnioną pomoc od rana do wieczora, a wszystkie - nawet najmniejsze problemy on rozwiązywał! Chyba już dawno temu Ruch nie był na tak dobrze zorganizowanym wyjeździe, na którym nie wydarzyło się nic nieprzewidzianego – chwalił popularnego „Gucia”, Mariusz Śrutwa.
Nie dość, że Krzysztof Warzycha trzymał rękę na pulsie, by zgrupowanie przebiegało bezproblemowo, to jeszcze doprowadził on do spotkania działaczy Ruchu i Panathinaikosu. Co z tego może wyniknąć? Szeroko pojęta współpraca między klubami, m.in. wymiana zawodników, doświadczeń oraz staże trenerskie! – „Gucio” osiągnął w Panathinaikosie bardzo dużo, a tacy ludzie mają wszędzie otwarte drzwi. Dla dobra Ruchu naturalną rzeczą jest, aby nawiązać tą nić przyjaźni. Takowe poczynania z naszej strony są już poczynione i mam nadzieję, że zakończą się one podpisaniem stałej współpracy – stwierdził popularny „Super Mario”.
Zawodnicy z Chorzowa podczas pobytu w Grecji na wyegzekwowanie wolnego czasu nie mieli co liczyć. W pocie czoła trenowali dwa, a czasem i trzy razy dziennie. Do tego dochodziły rozmowy z trenerami oraz analizowanie wydarzeń boiskowych na video. - W zasadzie chyba tylko raz tak się zdarzyło, że odbyliśmy jeden trening – wspomina napastnik Ruchu. - Pracowaliśmy nad zgraniem drużyny, nad elementami taktycznymi, a także nad koncepcją, której wymaga od nas trener i którą będziemy się starali grać w rundzie wiosennej – tłumaczy Śrutwa.
Drużyna Ruchu Chorzów rozegrała podczas pobytu w Grecji cztery sparingi. Porażki z Ilisiakosem i Asterasem zeszły na drugi plan po tym, jak „Niebieskim” udało się pokonać słynny Panathinaikos Ateny! - Cieszymy się ogromnie, bo pokonaliśmy zespół, który jest znany nie tylko w całej Grecji, ale i w całej Europie. Jednakże pora wrócić na ziemię. Najważniejsze jest to, co przed nami, a więc rozgrywki ligowe – myśli już o zbliżającym się meczu z Widzewem, Mariusz Śrutwa.
„Niebiescy” na kolejnych zajęciach spotkają się we wtorek. Do tego czasu będą musieli oswoić się z myślą trenowania na zaśnieżonych boiskach. - Ciężko się będzie przystosować. W Grecji można było już odczuć powiew wiosny, a teraz wracając do naszej szarości, śniegu i trochę odmiennej pogody można ulec przygnębieniu. Mamy jednak nadzieję, że aura pozwoli szybko powrócić do warunków, które mieliśmy na zgrupowaniu w Grecji. Najważniejsze, by rozgrywki ligowe rozpoczęły się planowo, bo wszyscy już na to czekają – dodaje 35-letni Śrutwa.